Medium
Stress
Kontrola W.
Kwadratura Koła
Barwy Ochronne
The Blockade
Sarajewo
U-Boot
Fetysz

Janek Blues Band
Nerw "Y"
Ciągła Zmiana
Zespół Korsakowa
Harry Krishna
Genitalius Club
Trans
The Arse
Helmut Goes To Milwaukee
For You
Mięso
Trust Not Me!
Kapelioza
The Corpse
Odnowa

98-220 - Underground

 

 

 


Zespół Medium zawiązał się w roku 1973. Na początku nazwa brzmiała The Slippery Road (Śliska Droga). Założycielami byli kolesie z jednej klasy Szkoły Podstawowej nr 11 w Zduńskiej Woli: Zbyszek 'Godles' Godlewski - gitara, harmonijka, wokal, Jurek 'Krzyżak' Krzyżański - bas, gitara i Jurek 'Szokim' Kochański - perkusja. Byliśmy wtedy w pierwszych klasach szkól średnich i chęć zrobienia czegoś odlotowego po prostu nie dawała nam spać po nocach. Słuchaliśmy tej samej muzy: Black Sabbath, Deep Purple, Led Zeppelin, Budgie, Nazareth, Jimi Hendrix, Cream, Status Quo itp. Postanowiliśmy, że będziemy coś takiego grali. W tym czasie Breakout nagrał dwie historyczne płyty - "Karate" i "Bluesbreakout". Celowo podaję odwrotną kolejność, bo poznaliśmy ten zespól od płyty "Karate" z racji wieku. Jak wyszedł "Bluesbreakout", byliśmy jeszcze w innej bajce. W każdym razie wywarło to na nas ogromne wrażenie, bo w Polsce oprócz nich nikt tak nie grał. Wkrótce znaliśmy na pamięć wszystkie numery z tych płyt i stały się one podstawą naszego repertuaru.

Początki były trudne. Bardzo chcieliśmy "załapać" się do jakiegoś klubu w Zduni, żeby mieć sprzęt i miejsce do grania. O MDK-u, który miał najlepsze warunki nikt z nas nawet nie marzył, wtedy była to placówka elitarna i trzeba było być naprawdę dobrym, żeby się tam wkręcić. Wędrowaliśmy więc od klubu do klubu najczęściej słysząc - "No, dlaczego macie takie dziwne składy? - Gitara? Bas? Perkusja? Kto to słyszał!? W ogóle ta moda na szarpidruty wkrótce się skończy. A jakby tak jakiś akordeon czy trąbka? Jakbyście mieli taki skład, to kto wie..." No, i taka gadka osłabiała mnie na miejscu, bo nie byłem zorientowany w polityce i łudziłem się jako młody, dobrze zapowiadający itd..., że mam do czynienia z "INTELIGENTAMI". Z braku laku ćwiczyliśmy w domu na radiach tranzystorowych (Krzyżak miał lampowe, na którym słuchaliśmy też Radia Luxemburg) i gitarach pudłowych z dorobionymi przystawkami. Żeby się gdzieś pokazać, że istniejemy chodziliśmy na tzw. fajfy do "Mechanika" i "Elektronika". Fajf - to w tym czasie był odpowiednik dzisiejszej dyskoteki, tylko z żywą kapelą. Tylko w tych dwu szkołach były takie imprezy, co tydzień w innej. W "Mechaniku" grali bardziej undergroundowo - tak jak chcieliśmy, a w "Elektroniku" bardziej zabawowo - Czerwone Gitary, Smokie itp. W każdym razie rajcowało nas, że starsi koledzy dawali nam pograć i przez to szybko staliśmy się popularni. Oczywiście na takie imprezy nie wchodziło się oficjalnie, kupując bilet, tylko przez okno damskiego kibla. Honor inaczej nie pozwalał, a bilety były dla leszczy.

Po takich różnych perypetiach przygarnął nas klub "Zwoltex". Nareszcie prawdziwe gitary i wzmacniacze! Było nam fajnie do czasu, aż przyszedł jakiś pan i stwierdził, że jak można tak grać, że gitara gra równo z basem i jeszcze w dodatku to samo. "A walczyka zagrota?" - padło pytanie i to był koniec naszej kariery w "Zwoltexie". Na szczęście wystąpiliśmy poza konkursem na przeglądzie zespołów "rozrywkowych" w MDK-u i okazało się, że byliśmy najlepsi, co zaowocowało natychmiastowym przyjęciem nas do rzeczonego domu kultury. Trafiliśmy pod skrzydła Edzia Marciniaka, który nota bene był naszym wychowawcą w podstawówce i strasznie się zdziwił, że w tak krótkim czasie doszliśmy do tak dobrego poziomu. Od tej pory poszło z górki. Miejsce Szokima zajął Bogdan Radzik - wtedy najlepszy pałker z naszej "fali", na drugiej gitarze zagrał Darek 'Kokot' Kokociński, a na organach - Jacek 'Łania' Łaniewski. Repertuar poszerzył się o utwory grup Deep Purple i Procol Harum.

Ponieważ w tym czasie chodziliśmy do szkoły muzycznej, zaczęliśmy robić transkrypcje klasycznych numerów na skład rockowy. W Polsce wtedy chyba nikt tego jeszcze nie próbował robić. W tym czasie dużo występowaliśmy i rajcowało nas, że o parę lat starsi kolesie zapraszają nas na piwo i chcą się z nami pokazywać. W krótkim czasie mieliśmy coś w rodzaju "fun clubu" (wtedy termin nieznany). Dokooptowaliśmy wtedy perkusjonistę dziś czytaj "przeszkadzajkarza", który grał na różnych dziwnych instrumentach typu konga, bongosy, gwizdki i różne inne grzechotki. Dla ludzi była to oczywiście wtedy zupełna nowość, bo wzorując się na Procol Harum ustawialiśmy bębny nie pośrodku sceny, ale w lewym rogu, przeszkadzaje w prawym, a reszta w środku. W międzyczasie byliśmy członkami zespołu estradowego działającego w MDK-u, z trąbami, saksofonami, puzonem i mnóstwem wokalistów, ale to już nie był underground i żeby móc go nadal grać przyjęliśmy propozycję od Domu Kultury "Kolejarz" w Karsznicach. Była pełna konspiracja, bo gdyby dowiedzieli się w MDK-u, to od razu byłoby Out! Ze szkoły muzycznej chcieli nas też wywalić, bo rock był źle widziany (na nasze granie w "estradzie" nikt nic nie mówił) ale tylko nas straszyli, szkoda im było, bo byliśmy jednymi z najlepszych uczniów. Można byłoby jeszcze długo się rozpisywać na ten temat, ale jest to osobny temat. Ach, zapomniałbym! Perkusjonista nazywał się Sławek Czyż.
Zespół zakończył karierę w roku 1978.

Zbyszek 'Godless' Godlewski ,19.07.04

Pełny skład zespołu Medium:

1. Zbigniew 'Godless' Godlewski - gitara, harmonijka, wokal;

2. Jerzy 'Krzyżak' Krzyżański - bas;

3. Jerzy 'Szokim' Kochański - perkusja ;

4. Bogdan 'Bolo'Radzik - perkusja;

5. Dariusz 'Kokot' Kokociński - gitara, wokal;

6. Jacek 'Łania' Łaniewski - organy, fortepian, wokal;

7. Sławomir Czyż - instrumenty perkusyjne;

8. Paweł Lewi - sympatyk zespołu, czasami udzielający się wokalowo i gitarnie.

Jako suplement przypominam wpis Godlesa z Księgi Gości  (17-07-2004 15:26) dotyczący kapeli Medium.

(...) Medium należy traktować jako underground lat 70. To był mój pierwszy zespół. Założyliśmy go w trójkę w pierwszej klasie liceum, wszyscy byliśmy qmplami z jednej klasy podstawówki. Pierwszy skład to: ja, "Krzyżak" i  "Szokim" - Jurek Kochański, którego po roku zmienił Bogdan Radzik. Później do zespołu dołączył Darek Kokociński - gitara i Jacek Łaniewski - organy. Zespół funkcjonował 4 lata (do matury) później nasze drogi się rozeszły. Graliśmy wtedy bluesa, Breakout, Black Sabbath, ostrego rocka. Klawiszowca wzięliśmy, żeby grać numery Purpli i Procol Harum. Mieliśmy też swoje kawałki, fascynował nas bardzo SBB, staraliśmy się w miarę możliwości robić podobną muzę, czasami się udawało. Mieliśmy satysfakcję, gdy na naszą próbę przychodzili ludzie z dyskoteki i woleli bawić się przy nas. Wtedy na dyskotekach leciały rockowe numery. A słynny "kafar sound" dopiero chodził po jajnikach jakimś niewydarzonym dupom z Filadelfii. To se ne vrati. (...)

Godles