Medium
Stress
Kontrola W.
Kwadratura Koła
Barwy Ochronne
The Blockade
Sarajewo
U-Boot
Fetysz

Janek Blues Band
Nerw "Y"
Ciągła Zmiana
Zespół Korsakowa
Harry Krishna
Genitalius Club
Trans
The Arse
Helmut Goes To Milwaukee
For You
Mięso
Trust Not Me!
Kapelioza
The Corpse
Odnowa

98-220 - Underground

 

 

 

 

 

Sarajewo istniało w latach 1982 - 83. W tym czasie zespół tworzyli m.in.:

Wojtek 'Zielik' Zieleźnicki - perkusja

Czarek 'Rudy' Furmańczyk - bas, wokal

Paweł 'Pajoj' Pacholak - wokal

Darek 'Cyku' Cyk - gitara

 

Fotki udostępnił Wojtek 'Zielik' Zieleźnicki  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wypowiedzi Wojtka ‘Zielika’ Zieleźnickiego oraz Darka ‘Cyku’ Cyka na temat Sarajewa i zduńskowolskiego klimatu z początku lat 80-tych zebrał Paweł Perdek. Tygodnik "Siedem Dni", nr 42/2003, 15.10.03, www.7dni.nasze.pl

"Nasz warsztat muzyczny był raczej kiepski ale to były zupełnie inne czasy. Ludzie zupełnie inaczej grali i czego innego oczekiwali. Główną rolę odgrywały teksty, przekaz bunt. Oczywiście fajnie było jak ktoś fajnie grał. Ale to zdecydowanie było na drugim planie. Co nas ciągnęło do grania? Na pewno nie sława. Oczywiście każdy chciał się jakoś pokazać. Była taka szarzyzna, nuda. Chcieliśmy coś zorganizować, żeby zabawić ludzi a przede wszystkim, żeby mieć satysfakcję, że coś potrafiliśmy zrobić. Byliśmy młodzi, szaleni. Chcieliśmy trochę szokować – to był swoisty happening. Coś się po prostu działo. (...) Fajne było to, że wszyscy się wzajemnie wspieraliśmy. Jak był organizowany koncert, nawet z okazji 1 maja, graliśmy wszyscy."

Wojtek ‘Zielik’ Zieleźnicki

"Zespoły nie liczyły się wtedy z kasą. Nikt nie myślał o tym, żeby na muzyce robić kasę. Liczył się tylko przekaz. (...) Wtedy mówiło się o zespołach drugiego obiegu. W latach osiemdziesiątych tu działo się więcej niż w Łodzi, która była i jest przecież o wiele większym ośrodkiem. Muzyka, którą graliśmy była wtedy zupełnie czymś nowym na tamte czasy. Pamiętam jak stałem w Jarocku pod sceną, kiedy grała Kontrola W. i obserwowałem reakcje ludzi. Nie wiedzieli o co chodzi. To było dla nich coś niezwykłego, wręcz niezrozumiałego. Dzisiaj, kiedy się do niej wraca po latach ta muzyka brzmi ciągle świeżo, chociaż powstawała w innych warunkach."

Darek ‘Cyku’ Cyk

Wspominki gitarzysty Sarajewa - Darka ‘Cyku’ Cyka, 8.03.04

Sarajewo - przynajmniej dla mnie - nie jest zbyt długą historią. Chociaż zaczynałem w tej kapeli swoją przygodę z muzyką. Nie pamiętam nawet jak długo tam grałem. Pamiętam za to, że mięliśmy próby w Szkole Podstawowej nr 8. Jakiś czas udało nam się również próbować w WDK-u w Sieradzu. Znaliśmy chłopców z Kwadratury Kola, a więc udało się to załatwić. Pamiętam także kilka występów z Sarajewem. Były to m.in. koncerty w sali WDK w Sieradzu; w Zduni m.in.: w Klubie Zakładowym PZDz ”Wola” oraz w Sali Widowiskowej MDK-u - z tamtego koncertu pochodzą fotki, które są umieszczone na tej stronie; a także w Miastku wraz z WC.

W Sarajewie liderem był Rudy, który grał na basie. Wokalistą był Pajoj, a na bębnach grał Zielik. Obok gry na basie Rudy stopniowo przejmował rolę wokalisty. Jakiś czas Pajoj śpiewał kawałki, ale z czasem nowe utworki komponowane już były pod Rudego. Pajoj uznał w końcu, że nic tu po nim i odszedł po jednym z występów - chyba w klubie ”Wola”. Pamiętam, że w tym czasie zespól ze swoimi produkcjami coraz bardziej zbliżał się do muzyki jaką reprezentowała toruńska kapela Bikini, w pewnym okresie swojej działalności. Zainteresowani na pewno pamiętają tę formację. Sarajewo schodziło z ostrego brzmienia na rzecz bardziej łagodnych dźwięków. Określiłbym to jako post punk, albo wczesna nowa fala z elementami punk rocka. Nie wiem, czy dobrze to ująłem, ale tak bym to nazwał w tamtych latach. Post punk i nowa fala mają teraz już chyba trochę inne znaczenie. Ta przemiana odbywała się właśnie za sprawa Rudego. Sposób gry na basie, oraz prowadzenie jego wokalu oscylowało wokół charakterystycznego głosu wokalisty Bikini. Mnie nie za bardzo odpowiadały klimaty jakie wtedy Sarajewo produkowało, więc po którymś występie w klubie ”Wola” też odszedłem. Było to chyba niedługo po odejściu Pajoja, a może przed jego odejściem? Nie mam 100% pewności. To jednak szmat czasu. Nawet nie przypominam sobie kto mnie zastąpił. Druga ważna sprawa, to to, że mieliśmy naprawdę duże problemy z lokum, gdzie można było robić próby.

Jeśli chodzi o nasz koncert w Miastku w 1983 r., to przypominam sobie ten występ, ale dużo szczegółów nie pamiętam. Faktem jest, że były jakieś zadymy i zamiast sporego koncertu odbyła się mała impreza w malej sali jakiegoś klubu. Obok nas zagrała kapela WC i zespół Ultra Fast chyba z Ustrzyk Dolnych. Był to pożegnalny występ WC. Zawieszali działalność z powodu chyba nauki. Kolesie podostawali się na uczelnie w różnych miastach, więc możliwość grania wspólnie muzyki stawała się niemożliwa. Grał jeszcze z nami jakiś zespół ale nie pamiętam nazwy. Swoją drogą muszę się przyznać, że wszyscy wtedy nie byliśmy gigantami swoich instrumentów. Zresztą nie twierdzę, że teraz nim jestem:-))), ale dawaliśmy z siebie wszystko. Nie wspomnę już o sprzęcie. Ja miałem jakąś starą gitarę, którą pożyczył mi Darek Kulda, a Rudy miał polską gitarę basową o dźwięcznej nazwie Luna. Zresztą to widać na fotce, która jest zamieszczona na stronie. Na tych wiosłach z ledwością można było grać. Problemem było nastrojenie tego czegoś. Po zagraniu dwóch kawałków już były rozstrojone, a na występie grać trzeba było dalej. Wystarczyło, że wyszliśmy z nastrojonym sprzętem a ciepło od świateł reflektorów powodowało, że zaraz wszystko "pływało", tzn. nagrzane światłem struny nie trzymały i gitarzyska się rozstrajały. To był taki szmelc... Do udanych występów należały te, gdzie mieliśmy pożyczone, dobre gitary. 

W czasie jednego z występów, na którym grała hard rockowa kapela z Wielunia - a nazywali się chyba Coma - ludzie z tej kapeli pytali się, czy nam instrumenty nie stroją, czy taki jest zamysł? My z uśmiechem odpowiadaliśmy, że tak ma być. Nawiasem mówiąc oni mieli wiosła, które coś sobą prezentowały. Występ miał miejsce w Sali Widowiskowej MDK-u. Moja pierwsza własna gitara, to czeska Jolana Iris. Ta już jakoś tam brzmiała i można było coś brzdąkać. Potem była Jolana Galaxis. Wtedy jednak już zacząłem grać w Fetyszu, no a potem w Zespole Korsakowa. Takie to były czasy. Dobry sprzęt to było marzenie trudne do spełnienia. Ważne było jednak to, żeby grać nawet na byle czym. Było duże ciśnienie na tworzenie muzy, na wykrzyczenie tego, co się czuło. Punk był muzyką tak buntowniczą i ostrą, że najbardziej do tego się nadawał. Nie trzeba też było wiele umieć. Wystarczyło szybko, równo i głośno. Oczywiście najważniejszy był tekst, a reszta...:-))) Cóż reszta jak to mawiał Pajoj jest "na tarasie":-)))) Pozdrawiam przy okazji kolegów, z którymi jakiś czas tworzyłem Sarajewo: Wojtka ‘Ziele’ Zieleźnickiego, Czarka ‘Rudego’ Furmańczyka i Pawła ‘Pajoja’ Pacholaka.

Darek ‘Cyku’ Cyk