Medium
Stress
Kontrola W.
Kwadratura Koła
Barwy Ochronne
The Blockade
Sarajewo
U-Boot
Fetysz

Janek Blues Band
Nerw "Y"
Ciągła Zmiana
Zespół Korsakowa
Harry Krishna
Genitalius Club
Trans
The Arse
Helmut Goes To Milwaukee
For You
Mięso
Trust Not Me!
Kapelioza
The Corpse
Odnowa

98-220 - Underground

 

 

 

 

W 1984 r. na bazie zespołu Fetysz powstaje po kilku zmianach personalnych Zespół Korsakowa. Trzon zespołu stanowią ludzie, którzy wcześniej tworzyli Fetysz - Tomek Kmiecik - wokal, teksty i Darek 'Cyku' Cyk - gitara, oraz Jacek 'Kapela' Chrzanowski - bas (ex - Nerw"Y") i Jurek 'Nowin' Nowiński - perkusja. Niebawem skład zasila saksofonista Włodek Kozłowski

W 1985 roku Zespół Korsakowa trafia do Jarocina, gdzie występuje na małej scenie amfiteatru. Na festiwalu tym Kapela gościnnie zasila skład znanej zduńskowolskiej kapeli Kontrola W., która już wtedy istnieje pod nową nazwą Kosmetyki Mrs. Pinki, Krótko po jarocińskim festiwalu Kapela opuszcza zespół, a zastępuje go Andrzej Wajcht. Grupa bierze udział w przeglądzie zespołów rockowych w Lutomiersku, gdzie budzi spore zainteresowanie niekonwencjonalnym brzmieniem cold wave. Zespół zajmuje tam pierwsze miejsce wraz z inną kapelą ze Zduńskiej Woli - Kwadraturą Koła. W tym czasie formacja daje też wiele udanych występów w rodzimym mieście oraz w Sieradzu. W szczecińskim klubie studenckim "Trans" gra m.in. obok Dzieci Kapitana Klossa. Zespół uskrzydlony tymi powodzeniami z zapałem i nowymi pomysłami przystępuje do kompletowania nowego, bardziej "ostrego" repertuaru, jednak daleko bardziej spójnego brzmieniowo i stylistycznie. W składzie dochodzi też do kolejnej zmiany perkusisty - Nowina zastępuje Henryk Wesołowski. Z nowym repertuarem grupa wraz ze wspomnianą już fly-rockową formacją Kwadratura Koła bardzo dobrze prezentuje się na przeglądzie zespołów rockowych regionu sieradzkiego: zajmuje tam, wespół z nią, kolejny raz pierwsze miejsce. Niestety bardzo interesujący materiał z tego okresu działalności zespołu nie zostaje utrwalony na taśmach. 

W roku 1987 odchodzącego do wojska gitarzystę Darka Cyka zastępuje na krótko Jarek 'Kuba' Kupczyk (ex - Nerw"Y"), który niebawem odchodzi do The Corpse. Na jego miejsce trafia gitarzysta z Sieradza Arek 'Hawran' Sobanek - równolegle grający również w Harry Krishna. Do składu dokooptował też perkusista grający wcześniej w formacji U-Boot i Fetysz - Marek 'Merus' Welguś, który zastępuje Henryka. Wkrótce jednak zmienia go nowy bębniarz - Czarek 'Gajos' Gajewski (ex - Nerw"Y"). Zespół działa dalej, komponując nowe utwory i wykonując jednocześnie repertuar powstały wcześniej. Formacja występuje na koncercie zorganizowanym w ramach Dni Zduńskiej Woli w czerwcu 1987 roku oraz w Sieradzu na "II Mlekomaliach '87" - 24 października tego samego roku m.in. obok grupy T.Love

Po powrocie z wojska w 1988 r. pierwszy i najdłużej grający w składach Fetysza i Zespołu Korsakowa gitarzysta Cyku zaproszony na próbę zespołu nie decyduje się na powrót do kapeli obawiając się, że druga gitara zmieni dobrze brzmiący skład. W 1989 roku formacja definitywnie przestaje istnieć.

Historia, zdjęcia oraz teksty - Darek 'Cyku' Cyk 

 

 

Z gitarzystą Zespołu Korsakowa - Darkiem 'Cyku' Cykiem rozmawiał Mariusz Pieszyński - 17.10.03.

 

- W jakich okolicznościach zetknąłeś się z brytyjskimi nowinkami spod znaku punk rocka i cold wave’a?

- Z muzyką punk i cold wave zetknąłem się gdzieś na przełomie 1982/83 roku. Wtedy przyszła do mnie ekipa z kapeli Sarajewo: Wojtek ‘Zielik’ Zieleżnicki, Paweł ‘Pajoj’ Pacholak oraz Czarek ‘Rudy’ Furmańczyk. Poszukiwali gitarzysty. Wcześniej słuchałem całkiem innej muzy. Były to hard rockowe klimaty takich kultowych kapel jak Black Sabbath, Budgie, Led Zeppelin, Rush itd. Długo by wymieniać.

- Jak wyglądały pierwsze zduńskowolskie załogi?

- Moją załogą była kapela Sarajewo, potem oczywiście koledzy z formacji Fetysz i Zespół Korsakowa; no i oczywiście ludzie którzy słuchali nas - przychodzili na nasze występy i słuchali podobnej muzyki. Bardzo mile wspominam te czasy. Dni płynęły na włóczeniu się po mieście, spijaniu browaru, słuchaniu ostrej muzyki Exploited, Crass, Dead Kennedys, Killing Joke itp. Czasami też uciekało się przed ówczesną milicją, z tej przyczyny, że nasz wygląd tzn. skóry, ciężkie buty, ćwieki i postawione i ufarbowane włosy działały na nich jak płachta na byka. Zresztą nie tylko na nich. Byliśmy "politycznie niepoprawni" i nie pasowaliśmy według nich do tamtej szarej rzeczywistości. Ja już wtedy pracowałem, więc mój wygląd w miejscu pracy bywał kłopotliwy. Z Sarajewem zabieraliśmy się też na koncerty z Kontrolą W., np. na festiwal Nowej Fali do Kołobrzegu. Na takich imprezach załogi chodziły po mieście po kilkunastu w grupie. Moc to była wielka. Wszyscy ludzie ustępowali miejsca na chodniku. Wyglądaliśmy bojowo, ale też malowniczo. Oczywiście zbieraliśmy się też na próbach, na których próbowaliśmy grać muzykę punk. Umiejętności nasze nie były duże, ale nie to się liczyło, liczyło się to, co mamy do przekazania w tekstach, nasz bunt przeciwko szarzyźnie i niemocy. Daliśmy z kapelą Sarajewo kilka małych występów w Zduni. Byliśmy też w Miastku, gdzie obok kapeli z tej miejscowości, a mówię tu o WC, daliśmy mały występ. Grała tam też kapela Ultra Fast. Pamiętam, że chłopcy dobrze wymiatali. Mnóstwo punkowych załóg wtedy zjechało do Miastka. Palca na sali nie można było wcisnąć. Całe miasto opanowane było przez punków. Miał to być pożegnalny koncert WC. Milicja miała pełne gacie. W czasach Fetysza i Korsakowej całe popołudnia spędzaliśmy na chacie Tomka Kmiecika, którego dom był dla wszystkich otwarty i przewijało się tam mnóstwo ludzi. Całymi godzinami rozmawialiśmy i słuchaliśmy muzyki. Tam też poznałem moją przyszłą żonę.

- Jak mocno identyfikowaliście się z nowymi, punkowymi przesłaniami i hasłami?

- Wtedy bardzo mocno. Większość haseł przynajmniej dla mnie miało podtekst polityczny. Nie zgadzałem się z tym że żyje w państwie komunistycznym. Z niczym się wtedy nie zgadzaliśmy. To co płynęło z telewizora i radia nas tylko drażniło. Wkurzała ta szarość ulicy. Chcieliśmy się jakoś wyróżnić, pokazać jakąś inność. Być odróżnianym od tej szarej masy i rzeczywistości w jakiej przyszło nam żyć. Pokazać, że można inaczej patrzeć na świat, inaczej wyglądać i w końcu słuchać innej muzyki niż ta muzyka z eteru: Kombi, Santor i różne inne bzdety. Kiedy znalazłem się w Sarajewie zacząłem namiętnie słuchać punk rocka, jednak bliższa sercu stała się dla mnie muzyka new wave. Joy Division, The Cure itp. kapel mogłem słuchać całymi dniami. Zobaczyłem nowe horyzonty w muzyce. Hard rock wtedy według mnie znalazł się w ślepej uliczce. Znałem wszystkie liczące się kapele rockowe. Na pamięć znałem składy, dyskografie, teksty i każdy gitarowy riff ich utworów, a tu masz - punk i nowa fala, wielki nie zmierzony przeze mnie nowy obszar. Nowa energia. W zachodnich i polskich zespołach rockowych z tamtych lat dominowały teksty o miłości i kwiatkach. Już tego miałem dosyć, chciałem grać i słuchać muzyki, która mówiła o tym bagnie w którym przyszło nam wtedy żyć. Mieliśmy w sobie bunt, który chcieliśmy jakoś zamanifestować, wyglądem i graną przez nas muzyką.

- W jaki sposób wchodziliście w posiadanie muzyki? 

- Nie było wtedy czegoś takiego jak sklep z płytami. W sklepach nie było tej muzyki, w radio zresztą też. Przegrywaliśmy jeden od drugiego na taśmy. Miałem wtedy magnetofon ZK 140 T, i latało się do kolegi z załogi, żeby coś przegrać. Kolega z kolei przegrywał od kogoś innego i tak to szło. Czasami coś nowego przywoził Darek Kulda lub Wojtek Jagielski z Kontroli W.  Studiowali wtedy w Warszawie, a tam było łatwiej o jakąś konkretną muzykę. Z czasem w eterze zaczęły się pojawiać takie klimaty. Dobrą audycję prowadził Marek Wiernik, który puszczał w radio całe longi, szczególnie po pierwszych sukcesach polskich kapel punkowych czy nowo-falowych. Tego nowego powiewu nie można było nie widzieć, więc w końcu w radiu zaczęły się pojawiać tego typu klimaty. Kapele w kraju wtedy były inaczej wynagradzane za swoją muzykę, nie zależało to od ilości sprzedanych płyt. Chociaż powodowało to fakt, że muzycy na nadmiar kasy nie mogli narzekać, to tamta muzyka wydaje mi się była bardziej prawdziwa. Nie komponowano kawałków żeby się sprzedały, bo z tego będzie więcej kasy, robiono to dla samej muzy. Takim przykładem była Kontrola. Oni nie poszli w komercję, dlatego ich muzyka była ciekawa i świeża. Kapele, które grają prawdziwą muzykę są w drugim obiegu, w tzw. garażu i ciężko do nich dotrzeć.

- Twój pierwszy koncert, na którym byłeś?

- Jak już wspomniałem, muzyka, jaką słuchałem na początku to ostry i ciężki hard rock, więc moje pierwsze koncerty to Budgie. Byłem też na UFO. Jeździłem też na festiwale Rock na Wyspie, Nowa Fala Na Bałtyku, Rockowisko, no i oczywiście Jarociny. Bywałem też na wielu mniejszych imprezach, których nawet nie pamiętam.

- Jaki wpływ na zduńskowolskich muzyków miał względny sukces, jaki odniosła w latach 1982 - 83 Kontrola W.?

- Myślę, że bardzo duży. Wielu zobaczyło, że nie trzeba być wirtuozem gitary, czy perkusji, żeby przekazać jakieś pozytywne wibracje. Sam, gdy zaczynałem nie byłem takim wirtuozem. Bardziej doskonaleniem warsztatu zainteresowałem się już w Sarajewie, a potem w Fetyszu. Zespół Korsakowa to czas, kiedy palce potrafiły w większym stopniu przekazać to, co w głowie się pojawiło. Sukces Kontroli W. pokazał, że w takim małym miasteczku jak Zduńska Wola też coś się dzieje i są tutaj młodzi ludzie, którzy mają coś do przekazania, a nie spędzają czasu przy budce z piwem. Zbyt dużej publiki punkowe kapele nie miały, ale ci którzy tę muzykę słuchali wiedzieli o co w tym chodzi. Ciekawe były konfrontacje, kiedy w sali widowiskowej MDK-u na występach spotykały się takie kapele typowo rockowe jak Barwy Ochronne, Kwadratura Koła oraz punkowe i nowofalowe Nerw"Y", Sarajewo czy Zespół Korsakowa. W czasie takich konfrontacji nie było żadnej niezdrowej rywalizacji między kapelami rockowymi a punkowymi, czy nowo-falowymi. Wszyscy bardzo się lubiliśmy i szanowaliśmy.

- W którym zespole zaczynałeś granie, opowiedz o swoich muzycznych początkach?

- Pierwszym zespołem była formacja Sarajewo. Była to chyba pierwsza punkowa kapela obok formacji Tomka Kmiecika - a o ile pamiętam był to zespół U-Boot - która zaproponowała klimaty bliskie muzyce punk. Potem pojawiły się inne np. Nerw"Y" - pierwszy zespół Jacka ‘Kapeli’ Chrzanowskiego grającego później w Zespole Korsakowa, The Corpse czy Mięsie.

- W jakich okolicznościach powstał zespół Fetysz, w jakim graliście składzie i jak często występowaliście?

- Okoliczności powstania tej kapeli są dosyć dziwne. Moje początki to Sarajewo, jednak czas w tym zespole to czas, gdzie liderem był basista Czarek Furmańczyk, a ja nie mogłem się przebić ze swoimi pomysłami. Po jednym z występów w klubie Wola - który w tych latach działał bardzo prężnie, za sprawą ówczesnego kierownika, którego nazwiska nie pamiętam, oraz zespołu, który tam miał swoje próby, a mówię tu o Barwach Ochronnych - byłem bardzo zdruzgotany. Występ nie należał do udanych. Zrozumiałem, że czas coś zmienić. Zespół borykał się z brakiem lokum, gdzie można było prowadzić spokojnie próby. Brak było w zespole dyscypliny, która powodowałaby systematyczną pracę nad repertuarem. Tak zamyślony siedziałem na ławce pod oknami swojego bloku na ul. Szkolnej, kiedy z tego samego występu wracała załoga Tomka Kmiecika. Ich występ bardzo mi się podobał. Usiedli ze mną i pocieszali mnie. Długo rozmawialiśmy. Na koniec umówiliśmy się na tzw. "suchą" próbę u mnie w domu. Pokazałem im kilka swoich projektów i chłopakom się to spodobało. Zaprosili mnie na próbę do siebie. Ich próby miały miejsce w Łasku w Domu Kultury. Tam zaiskrzyło i doszliśmy do wniosku, że możemy grać razem. Tak powstał Fetysz a z niego Zespół Korsakowa. Wtedy z próbami przenieśliśmy się do zduńsowolskiego MDK-u.

- Największe osiągnięcie zespołu?

- Fetysz to niezbyt długa historia. Powstał chyba w 1983 roku, a w 1984 przeistoczył się w Zespół Korsakowa. Żadnych wielkich osiągnięć nie miał, były to raczej lokalne występy w klubach. Zespół Korsakowa to już jest inna sprawa. Tam działo się więcej. Jednak ówczesny instruktor muzyczny Domu Kultury nie słodził nam życia. Często zamiast naszej próby salę teatralną należącą do MDK-u udostępniał szkole muzycznej. Tak więc komponowanie nowych kawałków nie było łatwe. Dopiero, kiedy zespół zagrał w Jarocinie, a potem wygrał przeglądy kapel rockowych w Lutomiersku i Zduńskiej Woli, udostępniono nam małą salkę, która mieściła się w sali teatralnej a potem salę kameralną na 2-gim piętrze MDK-u, gdzie już spokojnie mogliśmy zgrywać nowe pomysły.

- Kiedy przestał istnieć Fetysz i jak doszło do powstania Zespołu Korsakowa?

- Fetysz przestał istnieć wtedy, gdy po wielu zmianach składu i brzmienia doszliśmy do wniosku, że trzeba zmienić nazwę. Praktycznie jak rozmawiamy o Fetyszu i Korsakowej to ten sam trzon składu tylko nazwa się zmieniła, no i oczywiście trochę styl uprawianej muzyki. Tomek Kmiecik, który pisał teksty był z krótkimi przerwami cały czas w obu projektach. Kiedy na jakiś czas zawiesił działanie w Fetyszu, pisaniem tekstów zajął się basista Fetysza Sylwek Nowicki. Fetysz zmienił nazwę na Zespół Korsakowa chyba w 1984 r., może na początku 1985 r., ja poszedłem do armii w styczniu 1987 r. a wróciłem w połowie 1988 roku. Tomek Kmiecik chciał, abym powrócił do grania, ja jednak takiej decyzji nie podjąłem. Miałem już wtedy rodzinę, 2 letnią córkę, a drugie dziecko w drodze. Druga sprawa to to, że według mnie gitarzysta, który wtedy grał (to był chyba Sobanek), dobrze dawał sobie radę i nie widziałem sensu dodawania do składu drugiej gitary. Zmorą Zespołu Korsakowa, były częste zmiany perkusistów i basistów. W Fetyszu tych zmian było mniej. Do dzisiaj twierdzę, że gdyby nie to, oraz moje odejście spowodowane służbą w wojsku, oraz prywatne kłopoty Tomka Kmiecika, ten zespół mógł mieć szansę zaistnieć szerzej.

- Jakie zespoły z zachodu inspirowały was przy tworzeniu muzyki?

- Od samego początku, gdy powstał Fetysz moją inspiracją był Joy Division i The Cure. W Korsakowej dużo słuchałem też The Nineteen Geils, Killing Joke, Pere Ubu, B-52’s, Kpt. Biffard i wielu innych dobrych kapel z tego okresu.

- Opowiedz o tekstach - o czym traktowały, kto je pisał?

- Teksty to domena Tomka. On pisał teksty i były to bardzo dobre według mnie produkcje. To bardzo inteligentny i wrażliwy człowiek. Pisał teksty mroczne i ostre. Mówiły o braku tolerancji, znieczulicy, braku perspektyw, o wyścigu zbrojeń. Kilka tekstów było też Sylwka Nowickiego. Jego produkcje były bardziej "miękkie" i delikatne. Popełnił nawet tekst mówiący o stosunkach damsko męskich, czyli o miłości. Widocznie miał taką wenę. Ja do tych słów skomponowałem muzykę i tak powstała taka sobie falowa balladka o tytule: "Czekam na Ciebie", czy "Koniec". Na początku lat 80-tych, kiedy nie było jako takiej muzycznej prasy, a o muzyce pisało się niewiele, a już na pewno nie o takiej o jakiej mówimy, teksty Tomka ukazały się np. w piśmie "Nowa Wieś". Śmieszny tytuł, ale to były takie czasy. W moich zbiorach nie zachowały się żadne jego teksty. Pozostały mi tylko kasety, chyba z tej racji, że muzyka to była z kolei moja domena. Bardzo żałuję, że na tych taśmach nie ma wszystkich utworów, bo były tam naprawdę ciekawe propozycje i nie jest to z mojej strony brak skromności.

- Co oznaczała nazwa - Zespół Korsakowa? Kto był jej pomysłodawcą?

- W radzieckiej armii był wysoko postawiony oficer, który nazywał się Korsakow. Ten człowiek prowadził w wojsku działalność antykomunistyczną. Jest to mało znana postać, ale gdzieś o niej słyszeliśmy i postanowiliśmy ją wykorzystać. Nazwa miała zatem typowo buntowniczy i antykomunistyczny charakter. Był też znany rosyjski kompozytor Mikołaj Rimski-Korsakow. Poza tym jest również pojęcie medyczne - "Zespół Korsakowa". W razie czego zawsze mogliśmy się tłumaczyć, że chodzi o przestrogę przed piciem lub, że podziwiamy rosyjską muzykę klasyczną. Nie pamiętam dokładnie kto dał pomysł na nazwę, ale to wypłynęło chyba podczas wspólnego spotkania członków zespołu. Rozmawialiśmy nad wymyśleniem takiej nazwy zespołu, która byłaby dla nas jednoznaczna. Również, żeby cenzura, która wtedy "czuwała" nad takimi sprawami, mogła dostać wyjaśnienie ją zadawalające. Ponieważ serdecznie źle kojarzył się nam wschodni "przyjaciel" (oczywiście, nie ludzie tylko władza), gdzieś w czasie tej rozmowy padło nazwisko Korsakow. Żeby zakamuflować nazwisko człowieka, który walczył z totalitaryzmem, dodał ktoś z nas do tego Zespół, i to się wszystkim spodobało. Nieźle brzmiało i tak zostało.

- Jak wspominasz występie na ”FMR Jarocin ‘85”. Jak tam trafiliście i jak przyjęła was publiczność?

- Bardzo miło, chociażby z tego powodu, że mogliśmy skonfrontować nasze pomysły z większą publiką, a ta nagrodziła nas brawami i nic w nas nie poleciało. Byli tacy, co mieli mniej szczęścia. Publika w Jarocku, była osłuchana i bele co tam nie przechodziło. Druga sprawa to ta, że tydzień po Jarocinie brałem ślub. Dostaliśmy się tam za sprawą przesłuchań na miejscu w JOK-u. W wysokiej komisji zasiadał m.in. Walter Chełstowski i chyba Igor Czerniawski z Aya RL. Pora występu nie była najlepsza, bo godziny dopołudniowe to był czas, kiedy odbywały się występy na małej scenie.

- Gdzie - poza Jarocinem - graliście większe koncerty?

- Szczecin, Lutomiersk, Łask, Sieradz, Sporo dużych imprez odbywało się w naszej rodzimej Zduni, przy pełnej sali teatralnej naszego MDK-u. Nawet były sprzedawane bilety. Widocznie poziom musiał być już taki, że kierownictwo ówczesnego MDK-u miało ochotę na nas zarabiać. Oczywiście nie graliśmy wtedy sami. Kiedy już miałem bilet do wojska w ręku były spore szanse na kilka występów w jakimś liczącym się klubie w Łodzi. Teraz nie pamiętam nazwy tego klubu. Szczeciński klub studencki też dawał o sobie znać.

- Kiedy odszedłeś z Zespołu Korsakowa i w jakich okolicznościach?

- Od zespołu właściwie można powiedzieć z własnej woli nie odszedłem. Jak już wcześniej wspomniałem to Wojsko Polskie uznało, że mam 24 lata i choć dziecko moje miało sześć miesięcy, to uznali, że mogę się im wywinąć. Dali mi bilet i zabrali żonie męża, córce ojca, a zespołowi gitarzystę; i kazali bronić ojczyzny przed "zgniłymi imperialistami" z zachodu, którzy teraz z kolei (o ironio!) są naszymi sojusznikami. Wcześniej wojskowi w WKU Sieradz twierdzili, że nie wezmą mnie do żadnego wojska. Widać nie byli słowni.

- Co działo się dalej z zespołem?

- Tak naprawdę to nie wiem. Zespół poszukał nowego gitarzystę, został nim chyba Jarek 'Kuba' Kupczyk, a potem Arek 'Hawran' Sobanek i działał dalej. Na krótko do składu przyszedł Marek 'Merus' Welguś, wcześniejszy bębniarz w zespołach U-Boot i Fetysz, potem zmienił go Czarek 'Gajos' Gajewski. Jak im się wiodło - nie wiem. Pół roku po moim powrocie z wojska, czyli gdzieś pod koniec 1988, albo na początku 1989 r. Zespół Korsakowa rozwiązał się. A, szkoda. Dzisiaj myślę, że może gdybym skorzystał z propozycji Tomka Kmiecika i wrócił do kapeli po wyjściu z wojska, może bylibyśmy teraz w innej rzeczywistości, a zespół miałby się całkiem nieźle? Ale to tylko domysły.

- Coś do dodania?

- Starałem się w miarę możliwości wiernie oddać historię zespołów Fetysz i Zespołu Korsakowa, ale czas czyni w pamięci wielkie czarne dziury i powoduje, że niektóre fakty mogłem albo przekręcić, albo pomylić, lub pominąć. Jeżeli tak się stało to wszystkich zainteresowanych przepraszam. Działałem w dobrej wierze i myślę, że nikt tego nie będzie kwestionował. Teraz nawet nie pamiętam tekstów piosenek; spory kłopot sprawiają mi też tytuły utworów, więc starałem się im nadać możliwie prawdopodobne nazwy. Przy okazji pozdrawiam wszystkich związanych z graniem w obu kapelach: Ewę Galert, Tomka Kmiecika, Darka Marciniaka, Sylwka Nowickiego, Marka Welgusia, Jurka Nowińskiego, Jacka Wrąbla, Kubę Kupczyka, Arka Sobanka, Włodka Kozłowskiego, Jacka Chrzanowskiego, Andrzeja Wajchta, Henryka (nazwiska nie pamiętam), oraz nieżyjącego już Czarka 'Gajosa' Gajewskiego; a także ludzi z Sarajewa, którzy wiele lat temu zarazili mnie graniem i komponowaniem muzyki, a są to: Czarek Furmańczyk, Paweł Pacholak i Wojtek Zieleźnicki. Pozdrawiam też chłopców z Kontroli W., a późniejszych Kosmetyków. Ich muzyka też wywarła na mnie duży wpływ i towarzyszy mi do dzisiaj. Pozdrówka należą się też dla kolegów z kapeli Barwy Ochronne, szczególnie dla Darka Kozłowskiego - mieszkaliśmy w jednym "kwadracie" i wiele razem przeżyliśmy. Jeżeli kogoś pominąłem, to przepraszam. Pamięć jak wszystko potrafi płatać figle i powstaje w niej dużo czarnych dziur.

 

 

 Kielichy
Stajnia Augiasza
Budowniczowie
Monotonia
Pustynia
Przez wiatr
Być z Tobą
Żelastwo
Upadek Małego Chłopca
Wyobraźnia

 

 

 

Kielichy

Z rozbitych luster
Od lat pozbawionych odbicia
Wypływa cuchnący czas
Zdegradowany do miana 
Komunalnych ścieków
Serce zalewa koleiny
Zaprażonych męką twarzach
               Tak, to wspaniała 
               Pożywka dla wiecznie
               Coś wietrzących
               Dwunożnych szczurów
               Skaczących na konające minuty
               Rozpruwających pazurami
               Co smaczniejsze sekundy
Ostrzy i na powrót
Tępi te dziś gorące miecze
Napełnia czarne kielichy
Najstarsze kielichy świata
Najstarsze kielichy świata
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Stajnia Augiasza

Wy, jak ogiery w stajni Augiasza
Czekacie, aż przyjdzie wasz Herkules
I oczyści wam wasz dom
I oczyści wam wasz dom
Lecz tym razem nie spuści was z postronków
Zatrzaśnie wrota, napełni wodą, aż po strop
A Noe już nie żyje
A Noe już nie żyje
           Gdy nadejdzie wiosna przyjdą lepsze dni
           Narodzimy się na nowo
           Ja i ty, ja i ty, ja i ty
           Gdy nadejdzie wiosna przyjdą lepsze dni
           Narodzimy się na nowo
           Ja i ty, ja i ty, ja i ty
Czy potrafisz kochać?
Wiedzieć chcę, wiedzieć chcę
Czy potrafisz kłamać?
Wierzyć chcę, wierzyć chcę
Wiedzieć chcę
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Budowniczowie

Jesteśmy budowniczymi martwych dróg
Budujemy szlaki ze z martwych istnień
Stąpamy cicho po jedwabnym kirze
Aby choć trochę uciec za swą metę
            Tak, to śmieszna praca
            Tak, to śmieszna praca
            Tak, to śmieszna praca
            Tak, to śmieszna praca
Każdy z nas już ma
Swoje miejsce na żałobnej trasie
Każdy z nas już ma
Swoje miejsce na żałobnej trasie
            Dojdziesz tam ty i dojdę ja
            Ten, co mieć chciał i ten, co miał
            Ślepiec i starzec, dziecko i kurwa
            Ten, co się płaszczył i ten, co hołdy zbierał
Jesteśmy budowniczymi martwych dróg
Budujemy szlaki ze z martwych istnień
Stąpamy cicho po jedwabnym kirze
Aby choć trochę uciec za swą metę
            Tak, to śmieszna praca
            Tak, to śmieszna praca
            Tak, to śmieszna praca
            Tak, to śmieszna praca
Każdy z nas już ma
Swoje miejsce na żałobnej trasie
Każdy z nas już ma
Swoje miejsce na żałobnej trasie
            Lecz Pan choć stary
            Czuwa wciąż nad biegiem
            By w odpowiedniej chwili
            Unieść Boży palec
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Monotonia

Monotonia, jak wiruje wpadasz w szał.
Prowadzi nas czas, prowadzi nas przez las.
Monotonia, jak wiruje wpadasz w szał
Prowadzi nas czas, prowadź nas przez las
Przez las
Bo twoje życie zmienia się
Z dnia na dzień, z dnia na dzień
Bo twoje życie zmienia się
Z dnia na dzień, z dnia na dzień
Z dnia na dzień, z dnia na dzień
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Pustynia

Wyjdźmy na pustynię
Tam jest nasza miłość
Strzegąc mych blasków
Ogniem, cieniem i wodą
Już nie żyją pieniądze
Już dosyć wina, słów, publikatorów
Już go nikt nie potępia
Za błędy postępków słuchaczy
Ta ucieczka to gałąź ku słońcu
A czyny są za mną
Pustynia jest słowem
Jest trzaskiem przemocy
A czyny są za mną
Pustynia jest słowem
Jest trzaskiem przemocy
A czyny są za mną
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Przez wiatr

Przejść przez wiatr
Przejść przez wiatr
Zatrzymać się
Zatrzymać się
Odetchnąć
             Upaść i wstać i
             Upaść i wstać
             Upaść i wstać i 
             Upaść i wstać
Przejść przez wiatr
Przejść przez wiatr
Przejść przez wiatr
Przejść przez wiatr
             Przejść, to znaczy
             Przejść przez wiatr
             Przejść, to znaczy
             Przejść przez wiatr
Przejść, to znaczy
Przejść przez wiatr
Zatrzymać się
Zatrzymać się
             Odetchnąć, odetchnąć
             Odetchnąć, odetchnąć
             Odetchnąć, odetchnąć
             Odetchnąć, odetchnąć
Upaść i wstać
Upaść i wstać
I upaść i wstać
I upaść i wstać
I upaść i wstać
I upaść i wstać
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Być z Tobą

Płoną moje usta
Całują Twe dłonie
Płoną, płoną moje dłonie
Całują Twe usta
Stracić Ciebie
Co znaczy stracić Ciebie?
                  Być z Tobą znaczy, żyć znaczy istnieć
                  Być z Tobą znaczy, żyć znaczy istnieć
Stracić Ciebie
Co znaczy stracić Ciebie?
                  Być z Tobą znaczy, żyć znaczy istnieć 
                  Być z Tobą znaczy, żyć znaczy istnieć
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Żelastwo

Magia Twoich oczu - widzę powiew słońca
Meandry Twoich rąk kryją krzyk i ciszę
Jak letnie piaski mają skrzydła i pętle
A w obliczu słońca są jak jego dopływ
To Tobie powiem - fosforyzujesz
Nie mogąc istnieć poszukuj u góry
W poślizgu płyń oszołomienia
Najlepiej, nie chcę tego nie widzieć
Po co im, po co im to żelastwo?
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Upadek Małego Chłopca

Jest cicho i bezpiecznie
Jak na obrazach Gogena
Wtem wóg się zbudził w błękicie
Spadł, wyrwał szponami, garściami

          Znowu krzyk
          Strch na barkach twych
          I stróżka krwi
          I zimny zapach zła

Cisza trwa
By zaraz runąć w otchłań
I lepka mgła
W krzywym zwierciadle twarz

          Nad wodą wciąż krąąży cierpka łza
          Wiąże ręce, ciągle więcej, jeszcze dwa 
          Piekielny żar rozpala nowe miecze
          Stalowy flesz uwolnił dusze

Zasypał oczy i rzucił w przepaść
Zdjął powietrze nagim grzbietem
Zdusił w sobie własną dume
Skruszył się, zawiązał oczy

          Skłonił się i z wielką pąpą
          Przeszedł przez ucho igielne
          Little boy
          Little boy
(Tekst - Tomek Kmiecik)
 
Wyobraźnia

Kłamałem dla Ciebie
Że świat jest Edenem
Ubranym w odświętny
Garnitur tęczy

          Kradłem dla Ciebie
          Warkocze słońca
          Gdy biegaliśmy
          Po zmierzwionych włosach łąk

Musisz więc przyznać
Że imaginacja
Skutecznie kieruje nas
Na bocznice świadomości

          To nie jest tak jak myślisz
          To nie jest tak jak chcesz
          To nie jest tak jak myślisz
          To nie jest tak jak chcesz
(Tekst - Tomek Kmiecik)