BRUNO WĄTPLIWY
Artykuły prasowe

De Coy; kliknij, aby powiększyć

artykuł Wojciecha Tochmana z Na Przełaj z 1988 r.

krótkie info o zespole z rubryki "z kraju" z "Non Stopu" 11/1988 r.

"Czerwona różyczka" - zapis rozmowy Grzegorza Kszczotka z zespołem z "Tylko Rocka" nr 6/1993

recenzja koncertu Bruna z 3.04.1993 z "Tylko Rocka"

recenzja "Black Horse" z "Gazety Wyborczej"

recenzja"Black Horse" z "Tylko Rocka"

zob. także :

  • wywiad z Krzyśkiem Rakowskim na stronie Furia Musica

  • wywiad "W stronę gotyckiego rocka" z Gazety Lubuskiej z 1992 r. na stronie "Fading Colours"

  • recenzja płyty "Szał" na stronie www.alternatywa.30ton.com.pl (autor: Grzegorz Szklarek)


    BRUNO WĄTPLIWY:
    ZBIEŻNOŚĆ NAZWISK PRZYPADKOWA

    Po koncercie zwijają manatki i jadą do domu. Nie piją.

    Skąd nazwa? Był film, którego tytułu już nikt nie pamięta, taka satyra na średniowieczną rzeczywistość. Główny bohater, człowiek o takim właśnie imieniu, filmowy Bruno to postać komiczna, wesoła, pełna poczucia humoru, a jednocześnie tragiczna. Pod maską śmiechu ukryte są wszystkie bolączki ludzkiego życia. Humor pozwalał mu jednak zachować dystans wobec tego, co wbrew człowieczej naturze określa życie ludzkie. I - jak mówią członkowie zespołu - ten dystans także dla nich jest zwycięstwem.

    Mimo że po "ROCKU POKOJU'87" "Gazeta Młodych" pisała o uczestnikach tej imprezy, że "żaden z tych zespołów w przyszłości nie stanie się chyba czołową kapelą polską. Być może taką szansę ma tylko "Bruno Wątpliwy" chłopakom nie przewróciło się w głowie.

    Krzysiek Rakowski (zbieżność nazwisk przypadkowa) - wokalista, ma staż punkowy i można było go spotkać wszędzie tam, gdzie mówiło się o tzw. alternatywie...

    Piotr Jerominow, którego gitara brzmi trochę metalowo i image jest pod Slayer,

    Pipek (Paweł Nowak), podobno bardzo jeszcze miody i grzeczny chłopak, którego jednak "kopyto" jest tak piekielne, że już niedługo może być jednym z lepszych perkusistów.

    Czwarty, to Leszek Rakowski, autor brzmienia BRUNA WĄTPLIWEGO, basista i pierwsze skrzypce kapeli. Niezwykły facet rozkochany w średniowiecznej literaturze, czyta "nawet" Tomasza z Akwinu. Nic dziwnego więc; że jest "świeżo upieczonym" studentem polonistyki.

    W ten sposób w Brunie grają czterej różni muzycy, którzy - jak mówią - w każdych innych warunkach nie potrafiliby stworzyć niczego wartościowego. Muzyka Bruna jest pełna nastrojów i godzi sprzeczne dotąd style. Nie traci przy tym w żaden sposób rock'n'rollowego emploi.

    BRUNO WĄTPLIWY gra "industrialnego rocka". Idzie nie tyle o styl, lecz o orientacje. I tak mówią chłopaki z kapeli (trochę egzaltowanie) to muzyczny obraz rzeczywistości, sposób na przedstawienie nastrojów...

    Pod względem stylów muzyka Bruna jest bardzo różna, od elementów "nowej fali" po typowe, ciężkie odmiany rocka. Uzupełniają się z nią teksty Mirka Witkowskiego, awangardowego poety z grupy literackiej "Skafander", debiutującego właśnie tomikiem wydanym (?) przez MAW. Jest to więc piąta, bardzo ważna osoba w kapeli.

    - Na Bruna zwróciłem uwagę - mówi Mirek - dlatego, że różni się bardzo od innych kapel rockowych. Oni nie piją z "branżą". Po koncertach zwijają manatki i jadą do domu. Wśród rockmanów panuje moda na pewną cyniczną postawę. Zespoły same przyznają się, że lubią wszystko na literę "p"... Na przykład Magazyn Muzyczny (3-88) puścił wypowiedź ludzi z zespołu Stan Zvezda: "Dystansujemy się od wydumanych i nieprawdziwych założeń ideologicznych, ograniczając swój program do 3 x P- piwo, panienki, psycho... ". Taka postawa jest typowa części rockowego świata, zaś Bruno jest ważnym tego wyjątkiem. Ich muzyka nie jest wymierzona w nikogo, jej celem nie jest dzielić, lecz odwrotnie: głosić fantazję zbiorowej jedności...

    Tyle Mirek Witkowski. Leszek Rakowski ma natomiast nieco inne problemy - Koncerty, to wielki powód do frustracji. Przyczyną są ludzie, którzy mają wpływ na organizację imprez. Sprzęt na koncertach jest kiepski, nie możemy uzyskać właściwego brzmienia. Zresztą co ja będę narzekał.. Wolę występować w małych klubach, bo kameralne warunki wpływają na wytworzenie klimatu, co jest dla mnie bardzo ważne. Obok muzyki chciałbym wykorzystać inne dziedziny sztuki - efekty plastyczne i świetlne.

    BRUNO WĄTPLIWY pochodzi z Bolesławca. Nie istnieje tam jakieś środowisko muzyczne, mające miejsce stałych spotkań i prób. Zwykle nie mają pomocy ze strony ośrodków kulturalnych. Ale mimo to coraz o nich głośniej. Ostatnio zagrali między innymi na naprzełajowym "Surprise party" w kwietniu, później koncertowali na Nowej Scenie i podczas Słupskiej Sceny Prowincjonalnej (czerwiec). Byli bardzo miło przyjęci, później Jarocin...

    Ale bić się warto, mimo że gdy się chce cokolwiek załatwić, trzeba biegać i biegać. Jak to w Polsce. Bić się warto, bo jak mówi Leszek "w polskim rocku jest jeszcze bardzo wiele wolnego miejsca".

    Wojciech Tochman, "Na przełaj" nr 37/1988 (11.09.1988) s. 24


    "W Bolesławcu do ataku przygotowuje się grupa Bruno Wątpliwy. Ambitni muzycy (Krzysiek Rakowski - śpiew, nihilizm; Leszek Rakowski - bas, kompozycje, inspiracje, np. z Tomasza z Akwinu; Piotr Jarominow - gitara, heavy metal; Pipek Paweł Nowak - perkusja i tylko perkusja oraz Mirek Witkowski - teksty, punczurstwo) zwą swój program "rockiem industrialnym", mającym oddawać nastroje i niepokoje wielkoprzemysłowego miasta. Dalecy są jednak od, kojarzącej się z tym terminem, muzycznej awangardy końca lat 70. Bliżsi są natomiast rockowi post-punkowemu, otwartemu na różne style, klimaty, schematy. Bruno Wątpliwy na początku lata pokazał się z dobrej strony podczas przeglądów w Słupsku i Sopocie, ale twierdzi, że dopiero jesień będzie należała do niego!!!"
    Jerzy Bojanowicz, Non Stop nr 11/1988, str. 5


    CZERWONA RÓŻYCZKA

    Właściwie wszystko się wykrystalizowało i zaczęło funkcjonować normalnie mniej więcej dwa lata temu. Wcześniej był różny skład i różni ludzie... powiedział na samym początku Leszek Rakowski, lider zespołu Bruno The Questionable. A nazwa wywodzi się z filmu "Jabberwocky"... dodał po chwili. Generalną rzeczą dla nas jest odpowiedni klimat. Nie ukrywam, że bardzo głęboko siedzę w gotyckim rocku... wyznał nieco znużonym głosem w kilkadziesiąt minut po koncercie Gotów z Love Like Blood... Ale słuchają różnej muzyki. De Coy na przykład, drobna, o czarnych jak noc włosach wokalistka Bruna słucha między innymi Machalii Jackson. Ale i również muzyki klasycznej. Ona śpiewa w chórze... wyjaśni kilka minut później. Właściwie cały zespół słucha różnej muzyki - mówi prawie szeptem - ale...z wyjątkiem grup grających metal. Są style muzyczne, których słuchamy bardziej lub mniej. A muzyka gotycka leży już w naszej psychice, w naszym wnętrzu. Tym bardziej, że ja wychowałem się na tej muzyce i zawsze to lubiłem. Ale to nie jest tak, że tylko to... To jest tylko jakiś tam procent... Sprawia wrażenie jakby nie chciał dalej ciągnąć tego tematu. Zresztą, mało który muzyk lubi klasyfikować swoją twórczość... Kupiłam sobie po prostu różyczkę... wyłania się nagle z mroku De Coy i mówi, na przemian z Leszkiem (prywatnie jej mężem) o chęciach i próbach tworzenia widowiska nie tylko muzycznego. W grupie Fading Colors (z którą również są związani i której debiutancką kasetę wyda w lipcu SPV - przyp gk) będziemy występować z teatrem... By osiągnąć coś na kształt misterium. W każdym razie chcemy te koncerty wzbogacać w jakiś sposób plastycznie... Tak to nazwijmy. Pada pytanie o seks. O... w większym stopniu niż u innych eksponowanie szeroko pojętego erotyzmu... Wydaje mi się, że seks w wymiarze metafizycznym jest doskonałym sposobem na wypowiedzenie się... Wolno dobierając słowa Leszek zagłębia się w temat... Bo to właśnie seks kojarzy się zwykle każdemu z jakimiś czysto wizualnymi sprawami. Że niby będziemy podskakiwać na scenie na golasa czy coś w tym rodzaju... W każdym razie ja uważam, że jest to znakomite pole do wypowiadania się zarówno w słowie jak i w muzyce. A że to ma dosyć ciekawe formy wizualne, w związku z tym zaadaptowaliśmy to. Ale absolutnie nie należy tego kojarzyć z jakimś epatowaniem seksem czy na przykład wulgarnością. To zupełnie nie o to chodzi... Choć często jest w taki sposób odbierane. Ale to już indywidualna sprawa każdego... Nagle jak wyrwana z marzeń odzywa się De Coy, delikatnie trzymając w palcach kruchą, czerwoną różyczkę... Nie pamiętam jak to było. Naprawdę nie wiem czy pierwsza była kura czy jajko. Czy pierwsza byłam ja i zafascynowanie osobą jednego z członków zespołu. Absolutnie nie wiedziałam, ze ten człowiek jest w tym zespole. Czy najpierw był mój głos. Nie wiem... wspomina swoje początki w Bruno The Questionable. Nie lubię żadnych krzykaczy czy morderców na wokalach... wpada jej w słowo Leszek. Szukałem dużo lepszego głosu. Tak się złożyło, że jest to moja żona. I spróbowałem to wykorzystać... Plany? Black Horse, znany na razie tylko z kasety, na kompakcie. Koncerty w Niemczech, w Austrii, w Polsce. Następna płyta... Chcemy pójść bardziej w stronę klimatów gotyckich, a nie rockowych - mówią na dobranoc, mimo wszystko dodając jeszcze - ale tego rocka trochę jednak będzie... (gk)
    "Tylko Rock" nr 6/1993, str. 12


    "NIE TYLKO GOCI"
    Love Like Blood, Bruno The Questionable, Collage
    Stodoła, Warszawa, 3 kwietnia 1993

    "Miały być nietoperze, robaki i inne czarne paskudztwa zamieszkujące zimne, ponure mury jakiegoś starego zamczyska... Zamiast tych stworów najpierw na scenie pojawiła się dziewczynka w czerwono-czarnym komplecie wydobytym jakby z renesansowej szafy. W jej dłoniach czerwona róża, wśród oparów dymu i kolorowych świateł. Ma bardzo ciekawy głos, choć nie w pełni jeszcze potrafi go wykorzystać. Słychać było, że ma dużą tremę. Szkoda, że proporcje między nią a instrumentami były tak źle dobrane. Znów akustyk zawinił? Ale i tak muzyka Bruno The Questionable wypadła dużo lepiej niż na płycie Black Horse. Może dlatego, że De Coy śpiewała głównie po polsku. Być może pomogła również w tym atmosfera koncertu jak i niezaprzeczalna widowiskowość zespołu... (...)"
    Grzesiek Kszczotek
    "Tylko Rock", nr 6/1993 s. 54


    recenzja "Black Horse" z "Gazety Wyborczej" nr 66 z 19.03.1993, autorstwa Grzegorza Brzozowicza i Macieja Chmiela

    "Pierwsza płyta zespołu, który jeszcze jako swojski Bruno Wątpliwy debiutował w 1988 roku w Jarocinie. Muzyka, którą oferuje nam Bruno, to połączenie tego, co kiedyś było "zimną falą" z tym, co ongiś grał zespół U2. Ten melanż ma stworzyć nastrój, klimat i tak dalej, ale powtarzanie podobnych rozwiązań i brzmień na całej płycie jest po prostu nudne. Gitarzysta używający dwóch efektów na zmianę, monotonna, metaliczna perkusja i rozlewny śpiew wokalistki De Coy - jedna piosenka zbyt podobna jest do drugiej. W tej sytuacji wyróżniają się na korzyść, odbiegające od wspomnianej maniery, utwory "Żołnierze" i "Nie wiem" (tytuły polskie, choć wszystkie teksty są po angielsku). Ale dwie piosenki i prezentująca swe akty na okładce De Coy, to dla nas jeszcze za mało."


    recenzja "Black Horse" z "Tylko Rocka" nr 5/1993, autorstwa Roberta Sankowskiego

    "Miało być magicznie, erotycznie i ekstatycznie. Tak przynajmniej zapewniała ulotka reklamująca dokonania Bruno The Questionable. Tak też można było sadzić po lekturze tekstów zespołu wydrukowanych na okładce kasety. A jak było? Plus mi nie skoczył, serce mocniej nie zabiło, ciśnienie też w normie. Słowem - rozczarowanie.
    No ale jak tu nie rozczarować się taką płytą. W końcu Black Horse to tylko powrót w "mroki" lat osiemdziesiątych. Sprawny zespół nie próbuje (a może nie potrafi) wykrzesać ze swej muzyki prawdziwej oryginalności. Sisters Of Mercy, Fields Of The Nephelim czy The Cult? Tak, te klimaty. I niewiele od siebie. Może z wyjątkiem ciekawszego rytmicznie Chwytaj swój czas czy soulowo-folkującej ballady Żołnierze. Jeszcze zostaje w pamięci wolny, momentami z lekka orientalny Szał. Reszta kompozycji właściwie powstała według tego samego pomysłu: monotonna gra sekcji, "rozlane" brzmienie gitary, mało urozmaicony śpiew De Coy... właśnie! Do wokalistki można mieć sporo pretensji. Bo słychać też, że ma dobry głos i stać ja na wiele. Chociażby na efektowną wokalizę, jak w Żołnierzach, Bajce i Szale. Szkoda, ze z tej kasety tak często wieje nudą. Szkoda. Bo przecież miało być.. ."
    [płyta otrzymała dwie i 3/4 gwiazdki na pięć możliwych]


  • POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ BRUNO WĄTPLIWY
    POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ DADA'S MUSIC PAGES

    :::e-mail::::Dada's Music Pages on terra soundtralis incognita::::