KOSMETYKI MRS. PINKI

z DARIUSZEM KULDĄ, studentem filozofii, założycielem i liderem Kosmetyków rozmawia Kuba Wojewódzki


Myśl pierwsza:
Sztuka idzie naprzód, a za nią strażnicy
NAZWA
Nazwę wymyśliłem ja, powstała ona w pociągu relacji Warszawa - Zduńska Wola, a wywodzi się od tytułu utworu Franka Zappy, Miss Pinki. Człon pierwszy, Kosmetyki, został dodany, aby ładnie brzmiało.

HISTORIA
Historia Kosmetyków sięga jeszcze działalności zespołu Kontrola W, z którym mamy niedługo zrobić jedno, archiwalne już, nagranie na płytę Radia Nieprzemakalnych. W Kontroli W. grałem ja, moja siostra Katarzyna i Wojtek Jagielski. To właśnie my założyliśmy w lutym 1985 roku Kosmetyki, a w sierpniu w Jarocinie dostaliśmy się do "złotej dziesiątki". To był pierwszy rozdział działalności grupy. Drugi rozdział to etap współpracy ze Sławkiem Starostą, obecnie grającym w Wańce Wstańce. Teraz rozpoczął się kolejny etap ze starą nazwą, lecz zupełnie inną, NOWĄ muzyką. Firmujemy go: ja - gitara, śpiew, Igor Czerniawski - klawisze, Kasia - śpiew, Marcin Ciszewski na basie i Wojtek Jagielski - perkusja.

MUZYKA
Myśl druga
: Sztuka nie żyje sesjami, ale obsesjami.
O starej muzyce nie będę mówił. Od lutego pracujemy z Igorem i od tamtej pory nauczyłem się więcej niż przez całe swoje życie.
Po raz pierwszy w życiu czuję się naprawdę muzykiem, mogę powiedzieć, że stoję pewnie na nogach i jeśli chcę zrealizować jakiś swój pomysł, to powoli zaczynam widzieć jak go zrealizować.
Bo, niestety, od pomysłu do jego zrealizowania droga daleka, o czym przekonuje się wiele polskich zespołów. Igor jest jednym z nielicznych, którzy posiadają warsztat i zdradza mi jego tajniki. Dzięki tej współpracy dochodzę do wniosków, że jest bardzo mało muzyków w Polsce. Owszem, jest mnóstwo szołmenów, kaznodziejów, poetów, tancerzy, wizjonerów, proroków czy pseudo awangardzistów z jednej strony, z drugiej zaś całe grono rutyniarzy, tak zwanych zawodowców, którzy posiedli niezłą technikę, natomiast nie ma muzyków, artystów. To wielka sztuka grać prosto, ale jednocześnie szlachetnie i twórczo, i komunikatywnie. Obok Igora do prawdziwych muzyków zaliczyłbym - Tomka Lipińskiego, Grzegorza Ciechowskiego, Formację Nieżywych Schabuf, Bieliznę, z zastrzeżeniem jednak, że w ten sposób, w jaki gra Bielizna, nie można nagrać trzech płyt. Ta muzyka musi ewoluować, muszą pojawić się nowe elementy.
Wracając do naszej muzyki. Dosyć dawco zdałem sobie sprawę, że z poprzednim składem, ja jako kompozytor większości utworów nie mogłem ich zrealizować tak jak bym chciał. To, co obecnie robimy z Igorem nazwałbym nowocześnie zaaranżowaną muzyką rozrywkową. Nie chcę dorabiać do tego teorii czy ideologii, nie chcę tu dyskutować czy to jest rock czy nie. Niektóre utwory będą szalenie dalekie od rocka, a niektóre będą stricte rockandrollowe. Nie chcę się naginać do zdania krytyków, potrzeb publiczności czy koniunktury. Nie mam na to ochoty. Nigdy przedtem nie byłem tak przekonany do tego co robię. Teraz mogę się pod tym podpisać z pełnym przekonaniem. Na pewno w Polsce, a prawdopodobnie i w Europie nie ma takiego zespołu, który grałby podobnie do nas.

INSPIRACJE
Myśl trzecia:
Dyscyplina sztuki wymaga wolności.
Jakie inspiracje można znaleźć w naszej muzyce? Na pewno grupa The Cure. W dużej mierze Talking Heads, lecz nie w formie czysto muzycznej, a raczej zamiłowania do afrykańskich rytmów. Co dalej - gitarzyści Frank Zappa, Hendrix. Nie wiem, czy wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że on zagrał na gitarze wszystko, co było do zagrania. Wszyscy po nim powinni przestać grać i zakopać gitary. Niewielu gitarzystów osiągnęło coś więcej, ale na pewno Edward Van Halen. Wracając do inspiracji - James Brown i rdzenna muzyka murzyńska. Teraz olbrzymi wpływ wywiera na mnie Prince. Dlaczego? On dał mi wolność, wolność w ten sposób rozumianą, że jeśli ma się na coś ochotę, to należy to realizować. Oczywiście w sferze artystycznej.
Kiedyś bałem się etykietki "muzyk eklektyczny", "zespól pozbawiony oblicza". Teraz mnie to nie interesuje. I to jest właśnie wpływ Prince'a. Zagram to, co będę chciał, stałem się artystą wyzwolonym.

TEKSTY
Myśl czwarta
: Sztuka mówi sama za siebie, jeśli ma do kogo.
Kiedyś uprawiałem coś w rodzaju rockowej publicystyki, Publiczności się to bardzo podoba, gdy się mówi prostymi słowami o konkretnych sprawach. Ale tak jest najłatwiej, podać kawę na ławę, jak to powiedział w którymś z wywiadów Muniek. Obecnie już mnie to nie satysfakcjonuje, teksty nie są dla mnie tak ważne jak muzyka.
Dlaczego? Uważam, że byłbym nieuczciwy, będąc publicystą, komentatorem współczesnej rzeczywistości. Nie mogę śpiewać o rzeczach, które mnie nie interesują. Będą czymś w tym rodzaju, tylko w innej formie, gdyż forma jest dla mnie sprawą istotną. Właśnie za formę tekstów szanuję bardzo Leszka Janerkę.

KONCERTY
W naszym przypadku granie koncertu w pięcioosobowym zespole jest niemożliwe. Do wykonania naszej muzyki na koncercie potrzebujemy od siedmiu do dziewięciu osób. Jest to dość kosztowne przedsięwzięcie, ale żaden artysta średniej klasy, tak jak Nick Kershaw, Kim Wilde czy Paul Young, nie występuje z zespołami mniejszymi, gdyż do osiągnięcia pewnego brzmienia, pewnego zróżnicowania repertuaru trzeba mieć do dyspozycji co najmniej dwóch gitarzystów, dwóch klawiszowców, chórek itp. Zrobił to Grzegorz Ciechowski i jemu się udało, koncert w Sopocie był zawodowy. Ale zdajemy sobie sprawę, że na Zachodzie jest to czymś przeciętnym, czymś normalnym, jest to standard. Nie chcę oczywiście nic ujmować Grzegorzowi, jest obecnie jednym z najlepszych muzyków w kraju. Myślę jednak, ze druga płyta AYA RL przyćmi trochę jego popularność.

NAGRANIA
Nie wiem, czy jest już w studiu S-4 zainstalowany 32-śladowy magnetofon. Jest to bardzo istotne, gdyż nie można zrealizować hitu na skalę światową na magnetofonie 16-śladowym. Na szesnastce nagrania będą mniej lub bardziej amatorskie. Można jednak oszukać publiczność, która w większości jest głucha.

SZTUKA
Myśl piąta:
Najbardziej zapładnia sama siebie sztuka bezpłciowa
Obecny stan polskiej muzyki nierozerwalnie związany jest z kryzysem ekonomicznym. Rozpatrzmy to na przykładzie młodych klawiszowców, którzy potrafią i chcą grać rocka. Można ich policzyć na palcach jednej ręki, a przyczyną tego jest m.in. katastrofalny brak sprzętu. Wystarczy zobaczyć jak wygląda sytuacja zespołów gitarowych. Dzisiaj, aby nowocześnie grać i nowocześnie brzmieć trzeba mieć klawisze. Na świecie nie ma ani jednej poważnej gwiazdy muzyki rockowej, która by nie korzystała z klawiszy. Może U2, gdzie instrumenty klawiszowe są dość skąpo wykorzystane, ale gitarzysta ma za to taką baterię przetworników do gitary...
Istotnym czynnikiem wpływającym na stan muzyki jest także brak tradycji rockowej. W Stanach czy Anglii młody człowiek zaczynający słuchać muzyki, czy grać, sięga do płyt rodziców i czego słucha? Bluesa, starego rock and rolla czy Hendrixa. A u nas, co rodzice mają w domu? Eleni i Połomskiego. I co ci młodzi robią? Zaczynają słuchać tego, co jest aktualnie modne, a to nie jest żadnym wykładnikiem, bo kanonem od którego trzeba zacząć są źródła i ci najwięksi muzycy. Dla wielu muzyków prawdziwa muzyka zaczęła się od Sex Pistols, którzy spadli jak gdyby z Księżyca. A więc wpadają w modę, w określoną stylistykę czy krąg wykonawców i na tym koniec.
Osobny udział w tym, jak muzyka wygląda dzisiaj, mają dziennikarze. Lansując takich wykonawców jak Róże Europy, Wańka Wstańka, Kult, Chłopcy z Placu Broni, Malarze i Żołnierze itp., kreują ich na gwiazdy, na których wzorują się młodzi. W ten sposób napędza się ta karuzela paranoi i kiczu.

Magazyn Muzyczny nr 12, grudzień 1988, str. 30


POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ KONTROLA W./KOSMETYKI MRS. PINKI
POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ DADA'S MUSIC PAGES

:::e-mail::::Dada's Music Pages on terra soundtralis incognita::::sounds::::