BRZMIENIE KONTROLOWANE

Rozmowa z DARIUSZEM KULDĄ, założycielem KONTROLI W.

- Znany krytyk rockowy z "New Musical Express" Chris Bohn napisał o KONTROLI W., że jest to najciekawsza polska grupa rockowa. Kiedy powstał ów tak wysoko ceniony, a zarazem tak mało znany polskiej publiczności zespół?

- Grupa powstała w sierpniu 1981 r. w Zduńskiej Woli. (...) Muzyka, jaką wtedy graliśmy, była - co jest ciekawe - o wiele bardziej nowoczesna niż ta, tworzona przez nas później. Stało się tak dlatego, że biorąc udział w Warsztatach Muzycznych w Stańczykach mieliśmy siedmiu akustyków do naszej dyspozycji. Mogliśmy wtedy (było to pierwszy i ostatni raz) ustawić takie brzmienie, jakie chcieliśmy. (...)

- Ponieważ żadnych Waszych nagrań - z jednym wyjątkiem - nie ma w radiu, nie nagraliście też żadnej płyty, musisz opowiedzieć, jaka to była muzyka.

- Przede wszystkim chciałem robić muzykę brzydką i muzykę dla siebie. Był to okres, kiedy w Polskim Radio nic oprócz hard rocka nie puszczano, a ta muzyka wychodziła już mi czubkiem głowy. Postanowiłem założyć taki zespół, żeby nikt nie mógł sklasyfikować muzyki jaką gramy, tzn. aby to nie był jazz, ani rock. Nie udało się nam to jednak, gdyż w końcu podciągnięto nas pod nową falę. Ja sam nie potrafię określić muzyki, jaką wtedy graliśmy. Tym bardziej, w tej chwili, kiedy zespołu już praktycznie nie ma, a ja mam zupełnie nowe pomysły muzyczne.

- Dlaczego zespół przestał istnieć?

- Z prostego powodu. Skończyliśmy szkołę średnią, ja poszedłem na fizykę do Torunia, natomiast Wojtek studiuje medycynę w Warszawie.

- Czyli studia kosztem muzyki. Z tym samym problemem borykają się inne młode grupy rockowe. Ludzie, którzy chodzili razem do jednego liceum i założyli tam zespół, w pewnym momencie rozchodzą się, gdyż zaczynają studiować, każdy w innym mieście. Tak stało się nie tylko z Wami, ale i z bardzo dobrym a nadal, niestety, niedocenianym częstochowskim zespołem T.LOVE. Jednakże T.LOVE spotykają się i nadal dają koncerty...

- To zależy od tego, jak czasochłonne są studia. Medycyna i fizyka są tak ciężkie, że aby się utrzymać, trzeba bardzo mocno pracować. Tyle, że ja już nie chcę się utrzymać. Szkoda, bo łudziłem się, że uda mi się chwycić byka za rogi, czyli połączyć studiowanie fizyki z grą w zespole.

- A okazało się, że to byk Ciebie chwycił. Powiedz mi teraz, gdzie usłyszał Was Chris Bohn?

- Najpierw chcę powiedzieć, ze zespół na pewno będzie grał. Nie wiem tylko czy pod tą samą nazwą. Będzie to już jednak zupełnie inna muzyka. Chris Bohn przyszedł do nas na Rock Arenie w Poznaniu po koncercie i był dla nas bardzo uprzejmy. Niestety, bardzo pochlebna opinia angielskiego dziennikarza nic nam nie pomogła; gdyby napisano jeszcze w dziesięciu brytyjskich pismach muzycznych, że KONTROLA W. to zespól najlepszy w Polsce - nic by to nie dało.

- A czego oczekiwaliście?

- Realnie patrząc na sprawę - niczego. Układ jest taki: nikt nam nie zapłaci za studio i nikt nas do studia nie wpuści za darmo. Kiedy byliśmy tam raz i nagrywał nas akustyk, to okazało się, że zespół i tak nie ma nic do powiedzenia na temat swojego brzmienia. Przekonaliśmy się także o tym w Jarocinie, gdzie powiedziano nam, że mamy źle nagłośnioną perkusję. A my akurat właśnie takie brzmienie perkusji chcieliśmy mieć.

- Zatem wszyscy inni wiedzą lepiej?

- Ci ludzie uważają, że jak dwadzieścia lat pracują w tym zawodzie i jak nagłaśniali Reginę Pisarek, to potrafią także nagłaśniać nowoczesne zespoły rockowe. Niestety dla większości akustyków muzyka rockowa skończyła się na zespołach hard rockowych. To widać na koncertach oraz w studio przy nagrywaniu płyt. Polskie płyty są wszystkie tak samo nagrane. Nie ma u nas nowego rocka, bo nie ma nowego brzmienia. Z JOY DIVISION gwiazdę nowej muzyki uczynił realizator dźwięku, gdyby nie on - grupa ta nadal grałaby w klubach (...)

- Jak to się stało, że taka grupa jak KONTROLA W. powstała w niewielkiej Zduńskiej Woli? Jakich mieliście tam odbiorców?

- Żadnych, bo jak graliśmy, to przeważnie ludzie nie wiedzieli, co na to powiedzieć i ani nie było gwizdów ani oklasków. Trochę nam zazdroszczono, że nie przebierając bardzo szybko palcami po gryfie gitary, zdobyliśmy jakieś uznanie. I odbiliśmy się od dna. (...)

- Czego słuchasz w tej chwili?

- Dzisiejszy rock - moim zdaniem - jest w stanie zastoju. Podobnie było w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych, kiedy wszystkie zespoły grały bardzo podobnie, że przypomnę tylko EMERSON, LAKE AND PALMER czy YES. Dzisiejsze grupy też podobnie grają. W tej chwili z największą przyjemnością słucham muzyki afrykańskiej tzw. "afro hit". Jest w niej dużo rytmu i pulsacji. Ta muzyka bardzo mnie inspiruje i właśnie coś takiego chciałbym grać. Jestem przede wszystkim muzykiem, a nie nowofalowcem, czy kimś w tym stylu. (...)

Rozmawiał: Kamil Sipowicz

tygodnik "Razem", 1984(?) r.



POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ KONTROLA W./KOSMETYKI MRS. PINKI
POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ DADA'S MUSIC PAGES

:::e-mail::::Dada's Music Pages on terra soundtralis incognita::::sounds::::