JACK SAPPHIRE & ADDIS
ADDIS live, Frankfurt nad Menem, 1993; kliknij aby powiększyć

Po wyjeździe do Niemiec w 1986 roku Jacek Szafir współpracował przez kilka lat z zespołem ADDIS. Oto, co powiedział na ten temat w wywiadzie dla "Garażu":

"* Przeprowadziłeś się do Niemiec, ale nie zerwałeś z muzyką. Jak doszło do założenia ADDIS, w którym również byłeś głównym wokalistą?
JACEK :
Przeczytałem w gazecie, że zespół poszukuje wokalisty reggae, poszedłem na próbę, powiedziałem żeby coś zagrali... Okazało się, że to ludzie którzy są o 10 lat starsi ode mnie... Perkusista wtedy miał 42 lata! (śmiech). Zagrali MARLEYA, zaśpiewałem 2 numery, spodobało im się. Zrobiliśmy program, mieliśmy trochę koncertów... Czasami wibracje były znakomite. Ale to wszystko było tylko "Just For Fun" - dla przyjemności. Nie mieliśmy ambicji aby nagrywać płyty. Spotykaliśmy się raz w tygodniu, robiliśmy numery, co jakiś czas koncert. Były takie występy, że brakowało biletów, klub był wypełniony do ostatniego miejsca. Zresztą to właśnie z ADDIS zaśpiewałem jeden z lepszych koncertów w życiu... Przychodzili ludzie, którzy chcieli słuchać reggae. Z RAP'em w Jarocinie też było ekstra, ale tam były punki, byli heavymetalowcy... to jednak nie to samo. Kiedy jest pełne współbrzmienie koncertowe pomiędzy publicznością i zespołem tworzy się coś nieokreślonego, magicznego. To jest najważniejsze.
* Czy ADDIS jeszcze działa?
ADDIS 1988 r.; kliknij, aby powiększyć JACEK :
Nie. Chciałem odejść od kowerów i robić więcej własnych numerów. Im z kolei zaczęło bardziej zależeć na graniu w stylu dance hall - takiego "dancing reggae" - UB 40, Gregory ISAAC itp. Nie miałem ochoty na coś takiego. To nie moje wibracje. Jestem zdecydowanie "ina roots position"... Z ADDIS nagraliśmy jeden, całkiem niezły, koncert na kasetę. To był ostatni występ w 90-tym roku. W 1993 r. jeszcze na krótko wróciłem do zespołu, ale to już nie było to samo. Teraz bardziej interesuję się progresywnym dubem . Dłubię sobie w domu, mam taki projekt we Frankfurcie... Próbuję dalej, głos ćwiczę - śpiewam do płyt. Miałem propozycje aby zostać wokalistą w kilku zespołach, śpiewać inny rodzaj muzyki - propozycje od dosyć znanych wykonawców. Ale ja wyszedłem z reggae i w reggae chcę zostać. Niestety reggae nie istnieje. Nigdzie. Ani w Anglii ani na Jamajce. Forget It. Reggae is down. Na Jamajce gra się ragga muffin', w Anglii króluje jungle... Jestem kompletnie zakręcony w kierunku reggae roots i dub. Od wielu lat nie słucham żadnej innej muzyki, ale o roots wiem bardzo dużo. Mogę powiedzieć, że mam jedną z niewielu bardzo dobrych REGGAEGRAFII w Niemczech."
(zobacz cały wywiad)

W 1997 r. Zima/Radiostacja Gliwice wydały kasetę Jack Sapphire & Addis "Tribute to Bob Marley" z zapisem koncertu, który odbył się 11.05.1990 r. we Frankfurcie nad Menem. Jak sam tytuł wskazuje, zawarty na kasecie materiał pochodzi z repertuaru Boba Marleya, choć znalazło się na niej miejce także na stary kawałek z repertuaru RAPu - "Sitting ina corner".

okładka kasety; kliknij, aby obejrzeć skan całej wkładki do kasety JACK SAPPHIRE @ ADDIS - "TRIBUTE TO BOB MARLEY"
side A:
1. IS THIS LOVE
2. ROOTS, ROCK, REGGAE
3. BUFFALO SOLDIER
4. JAMMING
5. COULD YOU BE LOVED
6. NO WOMAN NO CRY
7. EXODUS
side C:
1. SITTING INA CORNER
2. 960 IN THE SHADE
3. I GOT YOU BABY
4. GET UP, STAND UP
5. NOW THAT WE FOUND LOVE
6. RASTAFA VIBRATION
7. TOO MUCH PRESSURE

JACK SAPPHIRE - lead vocals, precussions
GERD VOLKE - doc on drums
UWE - dubbing bass
GARY SCHWARZ - guitar, backing voc
MICKEY BAILEY - keyboards, backing voc
WOLFGANG - guitar/keyboards
SISTER B - backing voc

Zobacz także:
- recenzje kasety z "Brumu" i "Pasażera" (jako jpg - 164KB)
- zapowiedź koncertu, zapisanego na kasecie (132KB)
- galeria zdjęć zespołu

wszystkie zgromadzone tu materiały nt. Addis zamieszczone zostały dzięki uprzejmości Jacka Szafira i Grzegorza Chmury i pochodzą z ich zbiorów - dzięki!


POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ R.A.P
POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ DADA'S MUSIC PAGES


:::e-mail::::Dada's Music Pages on terra soundtralis incognita::::sounds::::