Wywiad z Jurkiem Mercikiem (Bertzem), przeprowadzony na krótko przed rozwiązaniem zespołu ("Magazyn Muzyczny" nr 4/1987)

"W Gliwicach pod Rynkiem jest Piwnica. Stała się ona miejscem pewnego spotkania w październiku '85. Z piwnicy tej już w latach poprzednich dobiegały roots-dźwięki. Historia RAP-u zaczęła się od owego spotkania: sześciu ludzi jednocześnie wytworzyło taki hałas, który stał się na tyle inspirujący, że trwa do dziś. Obecny kształt RAP-u tworzą: Adler - bębny, Irek Z - gitara, Mutton - bas, Rogol - wokal, Bertz - wokal.

- Co to znaczy "RAP"?

- RAP to połączenie dwóch wyrażeń: czasownika i skrótu krótkiego trzywyrazowego zdania. Zrodziło się ono w naszych umysłach jako "Ragg against politics" czyli "Reggae przeciwko polityce". Później skojarzyło mi się, że "rap" znaczy: "szturchnąć, dawać komuś po palcach" czy, przenośnie "dać komuś nauczkę" lub "ostro skrytykować". Oznacza również krótki, donośny dźwięk, taki jak np. walenie do drzwi.

- A jak się to ma to gatunku muzycznego określanego mianem R.A.P., jak się to ma do rapingu?

- Nijak.

-Ale jednak w tym co - czy raczej - jak śpiewacie, da się to zauważyć.

- Zupełnie podświadomie. Słyszałem produkcje tego typu, ale nie było z nimi żadnej łączności. Podoba mi się to, ale... To zupełnie tak samo jak to, że jeżdżę na desce, która ma kółka i to nazywa się skate-boarding, a przy okazji oglądam w telewizji windsurfing. Jest w tym coś wspólnego, ale nie łączę tych dwóch spraw. I jedno mi się podoba, i drugie mi się podoba. Jedno znam z autopsji, drugie z telewizji, a to, czy ktoś chce to łączyć w swoim umyśle, czy nie chce tego robić - to już jest jego sprawa.

- Czyli punktem wyjścia jest...

- ...reggae! Punktem wyjścia jest reggae...

-... a nie sposób śpiewania, nadawania, itp.?

- Żebyśmy się dobrze zrozumieli. I żebyśmy się dobrze zrozumieli z publicznością. Reggae traktujemy nie tak, jak muzycy Izraela czy Kultury, dla nich jest ona religią, którą sobie zaszczepili. Oni po koncercie, siedząc głodni przez dwadzieścia godzin (bo takie są nasze warunki) nie tkną bigosu, bo jest na mięsie. My nie traktujemy tego w ten sposób. Dla nas reggae jest płaszczyzną przekazu, która nam najbardziej odpowiada. Angielski jest nierozłączną tego częścią. Bardzo wystrzegamy się i bardzo nie chcemy śpiewać reggae po polsku.

- A co jest inspiracją w twórczości RAPu?

- Można na to odpowiedzieć bardzo prosto: mieszkając w Polsce i pisząc tu teksty i muzykę, nie trzeba wyjeżdżać na Karaiby, nie trzeba oglądać kolorowych magazynów, żeby szukać inspiracji, Nie trzeba chodzić do muzeum, aby oglądać przebrzmiałe dzieła mistrzów. Nie trzeba, a może i nie wolno nawet, słuchać rozbujanych, słonecznych, ciepłych kawałków quasi-reggae, które produkują wykonawcy typu Abba czy Boney M. Nie wolno tego robić. Wystarczy po prostu wyjść o siódmej rano, wsiąść do tramwaju, popatrzeć do popielniczki; wystarczy wyjść z tego tramwaju, popatrzeć na ulice. Wystarczy pójść do sklepu, gdzie pani nie ma ci wydać z tysiąca złotych. Powtarzam w tej chwili to, co powiedziało już kilkanaście osób, które zajmują się i poezją, i muzyką, i teatrem, i tak dalej. Wiem, że jest to, w pewnym sensie, powtórzenie - ale tak po prostu jest. Inspiracja jest na ziemi, o krok od ciebie. Ludzie, którzy chodzą na koncerty, mogliby więcej myśleć. Jeśli powiedziałem za dużo, to przepraszam, jeśli powiedziałem za mało - to dobrze dla nich. W każdym razie, wychodząc z koncertu, niech nie mówią bez sensu, że było fajnie, że się bujało, tylko niech wyjdą i lepiej nic nie mówią.

- Kilka słów o początkach.

- Na pierwszej próbie, w roku 1985, w lecie, powstały dwa pierwsze numery: I Stand A Lonely Man i My Woman Is Gone (tak się to wówczas nazywało). Powstały dość banalne teksty (przepraszam w tym momencie Jacka), które do tej pory mają jakąś wartość, ale cały czas wydają mi się w pewnym sensie niedoskonałe. Z tego względu, że pobrzmiewają w nich cytaty Marleya. Cytaty, których Marley używał były jednak o wiele bardziej udokumentowane. Ich obecność była uzasadniona, była prawem w tamtych tekstach. Wiesz, to jest tak, jak z każdą kapelą. Każda, która zaczyna i po jakimś czasie słucha swoich poprzednich dokonań, słucha ich z przymrużeniem oka. Dlatego, że poszliśmy znowu do przodu. W tej chwili Jacek wymyśla takie teksty - czytałem je ostatnio - że oko bieleje. Po prostu wszyscy się rozwijamy. A to, co zostało na początku napisane, w tej chwili jest dla mnie po prostu wesołe. I dlatego konwencja tych kawałków zmieniła się na wesołą. W nagraniu studyjnym jest harmonijka, bokserka Ziuta, kaszel Wojtka - typowo rozrywkowe nagranie.

- A inne utwory?

- Generation - długo nie mogłem się przekonać do tego numeru, bo były to dla mnie pozostałości Śmierci Klinicznej; trochę mi to tchnęło punkiem. Później, po przeczytaniu Marleya, stwierdziłem, że jest to wyprzedzenie Marleya. To znakomity numer, który w całości skomponował Wojtek, chyba najznakomitszy basman na Śląsku, najwybitniejszy, jeśli chodzi o to, co myśli i co potrafi wymyślić w domu, przy psie Kajtku. Numer, który do tej pory śpiewam z chęcią, przekonując się do jego czadu. I widać to po publiczności, a nie widać po naszym speed-bębniarzu, Adlerze, który zawsze ma ochotę grać pięć razy szybciej.
Follow The Sun, Master to numer, do którego napisałem muzykę, będąc na praktyce studenckiej, gdzieś nad morzem. Nudząc się potwornie brałem gitarę, którą miałem ze sobą, sięgałem po pióro i pisałem. Wracając w autobusie dopisałem tekst. Przyjechałem na próbę i chłopcy powiedzieli, że jak wracam do pracy to wraca życie do kapeli i zrobiliśmy ten numer w ciągu dwóch dni.
Ghetto to kolejny numer skomponowany przez Wojtka. Takiego nieparzystego numeru, granego pod reggae w ten sposób i z takim czujem (miałeś okazję obserwować to w Katowicach podczas koncertu "Reggae w Spodku") nie wymyślił do tej pory chyba nikt ze znanych mi muzyków (mimo, że słuchałem ich wielu) - pierwszy był Wojtek Czyczko. Za to go cenię niezmiernie i ten numer uważam za jego credo artystyczne. Tekst napisał Jacek. Były próby pisania go po polsku, ale w sumie nie sprawdziły się.
Protection to - szafując wielkimi słowami - reggae'owa suita. To numer złożony z trzech kawałków. Jeżeli dokładnie tego posłuchasz, to pierwsze wrażenie będzie takie, że jest to numer nieskładny, lecz jest to tylko pierwsze wrażenie. Każdą zwrotką pisał kto inny. Jacek pisał swoją zwrotkę, ja pisałem swoją i Rogol pisał swoją. A później tak wyszło, że ja musiałem śpiewać jego zwrotkę i tak już pozostało do tej chwili. Numer jest trzema trzecimi Silesian Ragg Brethrens - jest to po prostu nasza wizytówka.

- A jak widzisz przyszłość RAPu?

- RAP pójdzie, jeśli oczywiście będzie miał ku temu warunki, zarówno subiektywne jak i obiektywne, w kierunku rozwiązania całego zbioru reggae do tej pory dokonanego, który zamyka się dla mnie (i dla nas, bo mam łączność z kolegami z kapeli) w twórczości Aswad, Steel Pulse, oczywiście w kanonie Marleya, Tosha i Wailera, świętej Trójcy The Waelers, w poesji Oku Onuory, Michaela Smitha, Benjamina Zaphanaja, w twórczości Misty In Roots, Ruba Dub Bandu i Demba Conty, Twinkle Brothers, Matumbi i wielu innych.
Jeżeli RAP kiedykolwiek pójdzie dalej, poza nagrania dokonane na pierwszą płytę, to będzie dążył do znalezienia WŁASNEJ drogi, polskiej drogi, która potwierdzi powiedzenie, że reggae gra się w tej chwili na Jamajce, w Afryce i w Polsce. W tym trzecim przypadku chcemy znaleźć wyjście z zamkniętego zbioru reggae, które nie będzie muzyką disco, tak jak to zrobił Aswad, które nie będzie muzyką elektroniczną, digitalną, tak jak to zrobił Steel Pulse. Które będzie oryginalnym wyjściem, w pewnym sensie kontaktujących się z określeniem "techne", czyli połączeniem techniki z duszą, ale przy zastrzeżeniu, że będzie to rzecz nowa, absolutnie nowa i absolutnie polska, której nigdy nigdzie nie było i nie ma w tej chwili; która dopiero będzie, a której dziś są ledwie zaczątki. Myślę, że chiefem przedsięwzięcia będzie Irek Zet, którego gitara jest prawie tak samo mądra, jak jego głowa. Natomiast jeśli chodzi o nasz styl śpiewania, może w tej chwili jeszcze trąci on gdzieś Steel Pulse, bo przecież z czegoś trzeba się uczyć. Jeżeli ktoś uczy się z elementarza pisać "Ala i As" to przez pięć lat pisze "a" w jeden sposób, kółeczko z laseczką, dopiero później wymyśla swój styl, dochodzi do niego dopiero po jakimś czasie. Wokaliści RAPu, jako odrębna formacja, Silesian Ragg Brethrens, zaczną robić coś swojego.

- A jak to, o czym mówisz, pogodzić z przekazem dokonywanym po angielsku?

- Nie widzę problemu. Angielski jest językiem ogólnoświatowym, w którym najlepiej się wypowiadać. Jest przecież coś takiego jak "Jamaican english", którego kiedyś nie było. Czemu nie może być "Silesian english"? Do tego też kiedyś dojdziemy.

Pytał: GOSŁAW
Odpowiadał: BERTZ

Post Scriptum:
Uzupełnieniem powyższej rozmowy niech będą takie oto informacje:
1. Jaczyczko opuścił RAP z przyczyn wysoce zakorzenionych w jego psychice;
2. Szafir podczas pobytu w RFN otrzymał propozycję kilkumiesięcznej pracy z tamtejszymi muzykami - i skorzystał z niej;
3. Zespól RAP jest otwarty na wszelkie propozycje instrumentalno-koncepcyjne. Mile widziani są wszyscy": wokal, gitary, keyboards, percussion, dudy, cyja, organy oliwskie i inni."



POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ R.A.P
POWRÓT NA GŁÓWNĄ STRONĘ DADA'S MUSIC PAGES


:::e-mail::::Dada's Music Pages on terra soundtralis incognita::::