Kalendarium
Dyskografia

Prasa
Teksty
Dzwieki

 

Wywiad z Mariuszem 'Jakóbem' Jakóbczakiem

Wywiad przeprowadzony został w końcu maja 2002 roku. Na pytania odpowiadał Mariusz Jakóbczak - od początku do końca w zespole. Interlokutor - Mariusz Pieszyński.

 

- W którym momencie tak naprawdę powstał zespół The Corpse? W słynnym "Non Stopie" z  października 1988 r. podano rok 1981, wasz vocalista podaje natomiast - luty 1986? W Internecie można też znaleźć 1985 rok? Jakie były te początki?

- Zespół powstał rzeczywiście w lutym ale 1985 a już w maju 1985 zagraliśmy pierwszy koncert na pabianickim "Rock Masters".

- W historii zespołu istniały roszady personalne - opowiedz o nich. Ty działałeś jednak w The Corpse od samego początku do samego końca.

- Przez T.C. przewinęło się 12 gości. Ale od początku - Szazi - voc, Jakób - git, Kozioł - bas, Tomek - dr. W 1986 odeszli Kozioł i Tomek a na ich miejsce przyszli Kuba i Johnny. W 1986 przez krótki okres na perkusji bębnił Guma z Moskwy i w tym składzie zagraliśmy przedbiegi do Jarocina. To  były jajca, Guma przebrany za dziewczynę szalejący na bębnach wszystkim szczeny opadły. Przewinęli się też Diabeł - bas, a po 1999 Klarus - bas, Kapela - voc, Igor - dr i Mały -perkusista Proletaryatu który pomagał zgrać bębny w utworze "Walcz!", nagrywanym w Izabelinie w1989. Przeszło też kilku mniej lub bardziej utalentowanych wokalistów (z publiczności) podczas niektórych utworów na koncertach.

- Czy zakładając zespół od początku nastawieni byliście na ostre core'owe granie, czy  raczej chcieliście grać modnego wtedy jeszcze punk rocka?

- A kto w Polsce na przełomie 1984/1985 słyszał o HC. Na początku staraliśmy naśladować takie kapele jak Discharge, G.B.H. dopiero później doszły do Polski słuchy o Agnostic Front, Crumbsuckers czy D.R.I.  Ale zawsze chcieliśmy grać jak największy czad, fajnie było posłuchać Sex Pistols czy The Clash... ale do poduszki.

- Przyjmuje się, że punktem zwrotnym dla tworzenia nowej jakości muzycznej była dla was znajomość z Maćkiem Chodorowskim. Przypomnij tę postać i powiedz na ile w rzeczywistości Chodorowski spowodował przewartościowanie w waszym podejściu do tworzenia muzyki?

- Tak, rzeczywiście dzięki Maćkowi nasz styl się zmienił, katował nas płytami z pod znaku Suicidal Tendencies, Napalm Death, Septic Death czy Agnostic Front, D.R.I. lub Crumbsuckers właśnie. Facet miał takie dojścia do płyt w tamtym czasie, że włosy dęba  stawały. Dzięki niemu usłyszano także o nas za  granicą.

- The Corpse jest postrzegana obok Nadzoru z Oświęcimia i wyszkowskiego Od Jutra, jako prekursor hard core.a w Polsce? Graliście z tymi kapelami świetne koncerty np. w Bielsku Białej czy Białymstoku. Pamiętasz atmosferę tamtych lat?

- Wtedy czuło się atmosferę Londynu z końca lat 70-tych. Ci co wiedzieli o co chodzi przyjeżdżali na koncerty z bardzo daleka a ci co nie kumali pukali się w czoło. H.C. wtedy był bardzo prężną sceną, było bardzo dużo zespołów mniej lub bardziej znanych. Ludzie chcieli tego słuchać, dostawać dreszczy od samego dźwięku gitar a nie tak jak teraz, żeby się zabawić na jakimś pieprzonym koncercie hip hop'owym trzeba brać narkotyki, bo bez tego można się porzygać z nudy.

- W sierpniu 1988 r. nagraliście, zdaniem wielu koneserów hard core'a, najlepsze demo w kraju, pt. "Fight Against Rules", w studiu u Hausa. Opowiedz o tej sesji. To było wasze drugie demo opowiedz krótko o pierwszym.

- Też się dziwię że to tak wyszło ponieważ pojechaliśmy nie przygotowani, ja grałem na pożyczonej gitarze, na pożyczonych wzmacniaczach, w ogóle brzmienie chcieliśmy mieć całkiem inne. Wyszło tak jak wyszło, ale dobrze że się ludziom podobało. Pierwsze demo - "Curse Of The Living Corpse" było nagrane w 1985 w Pabianicach, ja dopiero grałem 3 miesiące na gitarze, więc możesz sobie wyobrazić co to była za chałtura... żenada. Kilka kawałków było jeszcze z poprzedniego wcielenia o nazwie Saygon, teksty typu "sperma, sperma, owoc życia, spermy widok cię zachwyca, kropla spermy goi nerwy, więc wypluwasz ją bez przerwy", naprawdę chała,  ale pomyśl sobie co czuło dostojne jury, gdy graliśmy te kawałki na "Rock Masters'85", dosłownie szczeny im opadły a my z nich laliśmy.

- Skąd się wzięła estetyka grozy w grafice (trupie czachy, cmentarne krzyże itd.) i tekstach, która towarzyszyła zespołowi? Rozumiem, że celowo chcieliście prowokować otoczenie?

- Prowokować?! A o czym mieliśmy śpiewać, tak jak Budka Suflera o tym że "do tanga trzeba dwojga", lub Arka Noego o Bogu? Przecież to paranoja śpiewać takie teksy. Spójrz co się działo i dzieje na tym zasranym świecie, tylko przemoc, wyzysk, szwindle itp. Takie są realia a nie że Jaś kocha Elę. Trzeba ludziom uświadomić że jest beznadziejnie, niech wiedzą że to nie raj!! Wszyscy śpiewają o tym co czują ale jedni czują wszystko co się wokół nich dziejea inni jak jakby kurwa byli nie z tego świata!!

- Byliście bardzo zdegustowani po pierwszym waszym występie na "FMR Jarocin'88". Po tym występie mówiłeś dla lokalnej prasy: "Zagraliśmy chyba nieźle, bo wszyscy otworzyli aż usta. Nie wiedzieli co jest grane". Publiczność nie rozumiała waszej muzyki?

- Bo w większości do Jarocina przyjeżdżały same barany co to w stodole na klepisku słuchały Sex Pistols a jak ktoś zagrał solo na gitarze lub bardziej skomplikowane riffy to na pewno Heavy Metal, a znowu metale jak nie było testu o szatanie, to na pewno  punk'i. Wstyd było  tego zacofania. Weźmy na przykład "wielką punkową" kapelę shit Proletaryat (co pół roku wcześniej się pytali dlaczego mamy takie włosy?), zagrali na koncercie w Jarocinie kawałki Sex Pistols i od razu dostali nagrodę publiczności. Czy to nie jest paranoja?

- Rok później graliście już na dużej scenie w koncercie "Armia i Przyjaciele" - jak doszło do zaproszenia? Opowiedz o tym występie.

- Tak samo nieporozumienie, chociaż tym razem było lepiej. Przyjechali ludzie którzy słyszeli już o The Corpse lub w ogóle o Hard Core. Po pierwsze to my trochę przegięliśmy pałę (za dużo piwa) i spóźniliśmy się na swój koncert i z tego powodu pani zasrana Renatka Przemyk była bardzo nie zadowolona że musiała zagrać przed nami (a co ona w ogóle tam robiła?). Z tego koncertu Andzrzej Puczyński z Izabelina nagrał materiał który mieliśmy później obrobić w studio  ale niestety nie zdążyliśmy bo zespół zawiesił działalność. Mógł to być niezły materiał ponieważ graliśmy również  kawałki które nigdzie indziej nie były zarejestrowane a których w tej chwili już nie pamiętam. A szkoda bo naprawdę były niezłe.

- Oprócz jarocińskich spędów graliście też na innych imprezach. Mieliście np. trasę z  angielskimi - Sinkiem i Instigators.

- Tak, graliśmy prawie wszędzie gdzie chcieli nas posłuchać, chociaż nieraz dochodziło do tego że mieliśmy koncerty w jednym dniu, mniej więcej o jednej porze, na dwóch  końcach naszej ukochanej Polski, i z któregoś musieliśmy rezygnować. W sumie tych koncertów w tym okresie zagraliśmy kilkadziesiąt.

- Jak właściwie było z waszą popularnością? Przywoływany tutaj "Non Stop" pisał, że byliście bardziej znani np. w Skandynawii niż w rodzimym kraju? Opowiedz o waszych kontaktach z Zachodem. Były jakieś wydawnictwa z waszą muzyką, były wywiady do zachodnich zine'ów, podobno też do "Maximum Rock'N'Rolla"? (Wasze nagrania ukazywały się na składakach np. w Szwecji i Norwegii...). Co to za wspólna płyta z Dezerterem wydana w USA?

- Jak już wspomniałem, dzięki Maćkowi i Eli Chodorowskim mieliśmy większy kontakt z ludźmi z zachodu niż ludźmi z Polski. Nie chcę przesadzać, ale dziennie dostawaliśmy kilka listów i przynajmniej raz w tygodniu wywiad do zagranicznego zine'a m.in. do "Maximum Rock'N'Roll". Korespondowaliśmy z różnymi kapelami np. Accused z USA. Dostaliśmy też zaproszenie do zagrania trasy 5-ciu czy 6-ciu koncertów w byłej Jugosławii  za porządną ka$$ę. Niestety to był koniec lat 80 i ze względu na "nieuregulowany stosunek do służby wojskowej" nie mogliśmy dostać paszportów. Jest też wspólna płyta z Dezerterem w USA, tak mi mówił Krzysiu z Dezertera. Wyszła też składanka różnych kapel we Francji z utworem "Walcz!", jest też coś w Grecji (prawdopodobnie za sprawą Chodorowskich, ponieważ oni tam się wyprowadzili pod koniec lat 80-tych). Wychodziły też kasety składanki z naszymi utworami w Skandynawii.

- Po "FMR Jarocin'89" zespół zagrał jeszcze kilka koncertów i zniknął. Co się wtedy właściwie stało?

- Kłótnie - chłopakom zaczęło odpierdalać. Wiesz - cały czas razem, na koncerty jeździło się pociągami, zaczęli sobie robić na przekór, dokuczać, cały czas piwo, wóda później doszły jeszcze drugi a najgorsze to było to że dostaliśmy powołania do wojska. Niestety nie było w okolicy ludzi z którymi można było grać dalej. A szkoda bo wtedy zaczynał się najlepszy dla nas okres (propozycje występów dla radia, telewizji itp.).

- Na krótko na początku 1991 r. zespół się reaktywował i jako trio zagrał dwa koncerty w Zduńskiej Woli z Od Jutra i w Łodzi z Dezerterem.

- To był koszmar, wszyscy napierdoleni jak messerschimtty, ja wyjebałem się w perkusję i tylko tyle pamiętam z "koncertu" w Zduńskiej Woli. To samo było z koncertem w Łodzi z Dezerterem, część się naćpała część napiła. To rzeczywiście był koniec, aż żal było patrzeć. Właściwie to może ze dwa razy graliśmy po trzeźwemu, dlatego większość koncertów to pamiętam jak przez mgłę. Większość się od siebie nie różniła - przyjazd na miejsce pociągiem ze skrzynką piwa, zaliczenie najbliższej knajpy, koncert, zaliczenie najbliższej knajpy z miejscową załogą i odjazd do domu pociągiem ze skrzynką piwa. Takie były realia. Kiedyś  posłuchałem jakiegoś nagranego koncertu, po prostu nie mogłem uwierzyć że to byliśmy my.

- W 1994 r. doszło do kolejnej reaktywacji zespołu z nowym vocalistą, z drugą gitara i z nowym brzmieniem. Jak ten okres wspominasz? To w sumie był już zupełnie inny zespół, bez core'owej zadziorności... Kto grał wtedy w zespole?

- No cóż, zatęskniliśmy za graniem. Było miło. Kapela - voc, Jakób - git, (na początku) Kuba - git, Klarus - bas, (na początku) Johnny - dr, Igor - dr. Zagraliśmy kilkanaście koncertów po całej Polsce m.in. trasę z Boot Down The Door, koncert z TVTV'S w Łodzi i inne.

- W 1994 r. nagrywacie trzecie demo "Elektrokardiogram". Czy byliście zadowoleni z nowych kompozycji, które znalazły się na tej kasecie?

- Były bardziej dojrzałe muzycznie, każdy z nowych muzyków wniósł coś nowego, co od razu można usłyszeć. Jest trochę grunge, trochę core'a, trochę punka. Nie mówi się źle o swoim dziecku, dlatego myślę że było kilka ciekawych utworów. Na tym demie nie słychać tego dokładnie, brakuje dynamiki, w ogóle nagłośnienie było do dupy. Na próbach wszystko szło zajebiście. Gdyby to było nagrywane na profesjonalnym sprzęcie na pewno nie było by gorsze od "Fight Against Rules".

- Kiedy i z jakich powodów doszło do zakończenia działalności The Corpse?

- Po prostu tak wyszło. Może gdyby była z tego jakaś kasa było by inaczej. Nie mówię że chodziło tylko i wyłącznie o kasę, ale jeśli masz rodzinę do utrzymania a grasz tylko za zwroty kosztów przejazdu to pozwolić sobie na to może tylko jakiś bogacz, a niestety w Polsce jak jest każdy wie. Jeżeli na struny i kostki do gitary musi ci dawać teściowa to osrać takie granie, wolę mniej kosztowne hobby, na przykład zbieranie puszek po piwie.

- Ostatnie słowo - masz coś do dodania?

- Chciałbym pozdrowić wszystkich znajomych, ludzi którzy nam pomagali, tych z którymi mamy do dziś niezłe układy i tych których zawiedliśmy. Mamy i będziemy zawsze mieć w pamięci też ludzi którzy odeszli z tego zasranego świata. Myślę też że ludzie będą pamiętać o nas bo bez nich zespół nie miał by po co grać. Na niektórych rzucamy też kilka dużych  Fuck'ów.

- Dziękuję za rozmowę.


:::e-mail::::dada.terra.pl on terra soundtralis incognita::::